w zdjęciach do Sherlocka Ritchiego (cz. 2). Zdjęcia mają być kręcone w okolicach Notre Dame (pamiętamy, że obiecywali nam Paryż, co oczywiście kojarzy się natychmiast z FINA w wersji Granady). Nie są to chyba jednak jakieś szczególnie ważne sceny, skoro według innych plotek, w zdjęciach tych nie wezmą udziału ani Law ani Downey... ;)
Sherlock Holmes - Kanon, apokryfy, adaptacje, ekranizacje, holmesologia, blog Sherlockisty, doniesienia z sherlockistycznego świata. Tu zawsze jest rok 1895.
sobota, 27 listopada 2010
[minipost] Gilles Lellouche w obsadzie Sherlocka 2
Ponoć francuskie gazety ekscytują się udziałem tego aktora:
piątek, 26 listopada 2010
[minipost] Ludzie wierzą w Sherlocka!
Sherlockista wyjaśniał kiedyś, na czym polega Gra. Okazuje się, że podobnie jak w starych dobrych czasach Conan Doyle'a, żeby zostać graczem, nie trzeba być specjalnie zaangażowanym holmesistą :)
Bezcenny portal lovereading.co.uk przeprowadził sondaż, który odbił się szerokim echem (takie echo dotarło do Sherlockisty). Sondaż ten wykazał bardzo wiele smutnych rzeczy na temat znajomości podstaw historii i klasyków literatury, ale także i jedną wesołą: część respondentów (jedna czwarta!) wierzy, że Sherlock Holmes istniał naprawdę :) I słusznie. ShK trochę dziwi cały ten sondaż, czy ktoś pyta ludzi o to, co sądzą na temat istnienia Gordona Browna?
Bezcenny portal lovereading.co.uk przeprowadził sondaż, który odbił się szerokim echem (takie echo dotarło do Sherlockisty). Sondaż ten wykazał bardzo wiele smutnych rzeczy na temat znajomości podstaw historii i klasyków literatury, ale także i jedną wesołą: część respondentów (jedna czwarta!) wierzy, że Sherlock Holmes istniał naprawdę :) I słusznie. ShK trochę dziwi cały ten sondaż, czy ktoś pyta ludzi o to, co sądzą na temat istnienia Gordona Browna?
Ekspres sherlockistyczny, odc. 2
Po perypetiach z layoutem czas na kolejne doniesienie techniczne i obiecany drugi odcinek ekspresu. Ponieważ wiadomości, które początkowo zamierzał ShK zebrać w jednym poście, stopniowo się rozrastają, odcinków będzie więcej, za to dłuższe i z absolutnie wszystkich działów sherlockistycznej kultury:
Na początek: literatura i dwie informacje, z czego jedna wyjątkowo egzotyczna:
W Walii zorganizowano konkurs literacki na opowiadanie inspirowane miejscową przyrodą. Ponoć poziom był bardzo wysoki i większość z 58 zgłoszeń nadawała się nawet do publikacji (Sherlockista absolutnie nie chciałby być złośliwy, ale czyżby publikować miałby periodyk w rodzaju "Walijski przegląd literatury przyrodniczej"?), jednak niekwestionowanym zwycięzcą okazało się dzieło o tytule "Extract from a Victorian diary", czyli, tak tak, Czytelnicy słusznie się domyślają, pastisz SH. Autor, Richard Birch (trzeba przyznać, że "Brzoza" to niezwykle stosowne nazwisko dla ekologa), ponoć umiejętnie podrabia narrację Watsona, a bohaterem jest Sherlock Holmes, który bada skały u podnóża góry Parys i dedukuje jej wiek z obecności skamielin oraz identyfikuje gatunek zamieszkujących w pobliżu nietoperzy dzięki znalezionym skrzydłom ciem. Sherlockista tym razem bez przekąsu stwierdza, że musi być to urocze. Nagroda została przyznana także dlatego, że wprowadzenie Sherlocka Holmesa zostało potraktowane jako wyjątkowo dobry sposób na propagowanie literatury przyrodniczej. No pewnie, że dobry!
Druga wiadomość nie jest właściwie żadną nowiną. Sherlockista już kiedyś słyszał o konkurencyjnym dla recenzowanej w tym blogu serii Andrew Lane'a cyklu książek na temat młodości Sherlocka pod tytułem "The Boy Sherlock" autorstwa Shane'a Peacocka (mnóstwo informacji i wyimków z książek można znaleźć na jej stronie, która jednak miejscami wydaje się odrobinę zapuszczona). Ukazały się już cztery tytuły: "Eye of the Crow" (2007), "Death in the Air" (2008), "Vanishing Girl" (2009) i "The Secret Fiend" (2010). Sherlockista przypomniał sobie, że miał coś z tego zamówić ;), bo nagle wypatrzył gdzieś doniesienie o nowej nagrodzie dla serii. Kiedy jednak pogrzebał głębiej w temacie, odkrył, że ta nagroda to tylko kropla w deszczu zaszczytów i dowodów uznania, więc chyba warto przyjrzeć się sprawie bliżej.
Akcja pierwszej z nich ma miejsce w 1867 roku, a Sherlock musi rozwiązać zagadkę zbrodni, w której świadkami jest tylko para kruków...
(Obrazek okładki oraz opis podpatrzony na stronie autora)
A doniesienie techniczne jest takie, że czasem natrafia Sherlockista na taką informację, którą bardzo chciałby się podzielić od razu. Za mało jest jej na normalnego posta, zbyt mało ważna, żeby czekać, aż się uzbiera kilka takich, jeszcze najlepiej tematycznie powiązanych, więc zamierza bezwstydnie od czasu do czasu wieszać takie "miniposty" w formie jednego-dwóch zdań. Pierwszy za chwileczkę ;)
Na początek: literatura i dwie informacje, z czego jedna wyjątkowo egzotyczna:
W Walii zorganizowano konkurs literacki na opowiadanie inspirowane miejscową przyrodą. Ponoć poziom był bardzo wysoki i większość z 58 zgłoszeń nadawała się nawet do publikacji (Sherlockista absolutnie nie chciałby być złośliwy, ale czyżby publikować miałby periodyk w rodzaju "Walijski przegląd literatury przyrodniczej"?), jednak niekwestionowanym zwycięzcą okazało się dzieło o tytule "Extract from a Victorian diary", czyli, tak tak, Czytelnicy słusznie się domyślają, pastisz SH. Autor, Richard Birch (trzeba przyznać, że "Brzoza" to niezwykle stosowne nazwisko dla ekologa), ponoć umiejętnie podrabia narrację Watsona, a bohaterem jest Sherlock Holmes, który bada skały u podnóża góry Parys i dedukuje jej wiek z obecności skamielin oraz identyfikuje gatunek zamieszkujących w pobliżu nietoperzy dzięki znalezionym skrzydłom ciem. Sherlockista tym razem bez przekąsu stwierdza, że musi być to urocze. Nagroda została przyznana także dlatego, że wprowadzenie Sherlocka Holmesa zostało potraktowane jako wyjątkowo dobry sposób na propagowanie literatury przyrodniczej. No pewnie, że dobry!
Druga wiadomość nie jest właściwie żadną nowiną. Sherlockista już kiedyś słyszał o konkurencyjnym dla recenzowanej w tym blogu serii Andrew Lane'a cyklu książek na temat młodości Sherlocka pod tytułem "The Boy Sherlock" autorstwa Shane'a Peacocka (mnóstwo informacji i wyimków z książek można znaleźć na jej stronie, która jednak miejscami wydaje się odrobinę zapuszczona). Ukazały się już cztery tytuły: "Eye of the Crow" (2007), "Death in the Air" (2008), "Vanishing Girl" (2009) i "The Secret Fiend" (2010). Sherlockista przypomniał sobie, że miał coś z tego zamówić ;), bo nagle wypatrzył gdzieś doniesienie o nowej nagrodzie dla serii. Kiedy jednak pogrzebał głębiej w temacie, odkrył, że ta nagroda to tylko kropla w deszczu zaszczytów i dowodów uznania, więc chyba warto przyjrzeć się sprawie bliżej.
Akcja pierwszej z nich ma miejsce w 1867 roku, a Sherlock musi rozwiązać zagadkę zbrodni, w której świadkami jest tylko para kruków...
(Obrazek okładki oraz opis podpatrzony na stronie autora)
A doniesienie techniczne jest takie, że czasem natrafia Sherlockista na taką informację, którą bardzo chciałby się podzielić od razu. Za mało jest jej na normalnego posta, zbyt mało ważna, żeby czekać, aż się uzbiera kilka takich, jeszcze najlepiej tematycznie powiązanych, więc zamierza bezwstydnie od czasu do czasu wieszać takie "miniposty" w formie jednego-dwóch zdań. Pierwszy za chwileczkę ;)
środa, 24 listopada 2010
I jeszcze apel techniczny!
Zrobić tak, żeby szablon był ciepły, zimowy i cynamonowy to była pestka. Żeby w tle był Sherlock Pageta - również. Żeby mimo Sherlocka Pageta posty były czytelne to już gorzej, ale też dało radę.
Natomiast czy ktoś wie, czy jest to osiągalne, żeby Sherlock znikł spod kolumien z linkami/gadżetami? Sherlockista z góry przeprasza za chwilową obniżoną czytelność owych bocznych akcesoriów, można traktować obecny szablon blogu jako under construction. W zamian: będą częściej notki ;)
Natomiast czy ktoś wie, czy jest to osiągalne, żeby Sherlock znikł spod kolumien z linkami/gadżetami? Sherlockista z góry przeprasza za chwilową obniżoną czytelność owych bocznych akcesoriów, można traktować obecny szablon blogu jako under construction. W zamian: będą częściej notki ;)
Przypadkiem znaleziony skarb :) pierwszy film z Sherlockiem Holmesem :) !!!
Tak dla porównania ;) ze współczesnymi produkcjami zamieszcza Sherlockista skarb zupełnym cudownym trafem wygrzebany z Wikimedia Commons (! - najciemniej pod latarnią...). Sherlock Holmes Baffled - pierwszy znany film przedstawiający Sherlocka Holmesa (chociaż niebędący ekranizacją). Film Arthura Marvina został zarejestrowany w 1903 roku, a powstał najprawdopodobniej tuż po roku 1900 i był przeznaczony do projekcji na mutoskopach (patrz niżej). Bez opisu trudno się zorientować, że naprawdę przedstawia Sherlocka Holmesa (dzięki temu można go uznać za pierwszy film detektywistyczny w historii kina!), w dodatku Sherlocka Holmesa chyba-z-cygarem, który usiłuje, bezskutecznie, rozwiązać zagadkę prześladującego go złodzieja sreber. Ilekroć Sherlock "nakrywa" złodzieja, tylekroć ten znika, co zapewne było dość łatwe do przedstawienia przy pomocy mutoskopowej techniki :)
Dlaczego? Bowiem mutoskop, opatentowany w 1894 roku, było to właściwie zautomatyzowane (ale ręcznie napędzane :) urządzenie do oglądania szybko przerzucanych kart ze zdjęciami.
...i oglądał sobie Sherlocka :)
Zdjęcie z planu SH2 - tym razem w komplecie!
A jednak, jeszcze przed obiecanym drugim odcinkiem ekspresu sherlockistycznego, doniesienie z planu:
Noomi Rapace, Sherlock Holmes - Downey Jr. i Watson - Jude Law, w tle wybuchający las.
Wymiętoszeni, wybrudzeni i gdzieniegdzie pouszkadzani na ciele, a sądząc po niezbyt zachwyconych minach być może również na umyśle. Zdaje się, że SH2 będzie, jak to Amerykanie mawiają, zaiste "action packed". Z jednej strony, to oczywiście zapowiada przyjemną rozrywkę. Z drugiej, Sherlockista trochę się zaczyna bać, że tym razem granice odporności widzów, zwłaszcza tych sherlockistycznie uświadomionych, mogą zostać przekroczone...
Noomi Rapace, Sherlock Holmes - Downey Jr. i Watson - Jude Law, w tle wybuchający las.
Wymiętoszeni, wybrudzeni i gdzieniegdzie pouszkadzani na ciele, a sądząc po niezbyt zachwyconych minach być może również na umyśle. Zdaje się, że SH2 będzie, jak to Amerykanie mawiają, zaiste "action packed". Z jednej strony, to oczywiście zapowiada przyjemną rozrywkę. Z drugiej, Sherlockista trochę się zaczyna bać, że tym razem granice odporności widzów, zwłaszcza tych sherlockistycznie uświadomionych, mogą zostać przekroczone...
niedziela, 21 listopada 2010
Wake me up when November ends... ekspres sherlockistyczny, odc. 1
"What is the meaning of it, Watson?" said Holmes solemnly as he laid down the paper. "What object is served by this circle of misery and violence and fear? It must tend to some end, or else our universe is ruled by chance, which is unthinkable. But what end? There is the great standing perennial problem to which human reason is as far from an answer as ever." (CARD)
Takie właśnie myśli nachodzą Sherlockistę, gdy z powodu koszmarnego natłoku nieodsuwalnych zajęć po raz pierwszy od stycznia naprawdę brakuje mu czasu na ukochanego jego bloga. Koniec już bliski, światło w tunelu rozbłyska, a pociąg powinien nadjechać z początkiem grudnia, ale fakty są takie, że nawet doniesienia, które do niego spływają, przegląda ShK jedynie pobieżnie.
Jak by pobieżnie wszelako nie przeglądał, nie mógł przeoczyć 9847 artykułów o tym, że Irene Adler w Sherlocku Ritchiego drugim nie będzie. Albo będzie tylko troszkę, bo przecież gwiazdą żeńską SH2 ma być Noomi Rapace. Albo będzie, ale nie w głównej roli. Ale tak w ogóle, to scenariusz nie jest jeszcze dopięty do końca. Ale może jednak będzie? Chociaż nie, chyba jednak nie, skoro miesiąc już minął i wciąż się nie zjawiła na planie. Cały ten chaos jest niepokojący nie dlatego, że nieobecność sympatycznej skądinąd Rachel McAdams byłaby jakąś niepowetowaną stratą, ale dlatego, że budzi to pewne podejrzenia dotyczące całej powstającej produkcji...
Takie właśnie myśli nachodzą Sherlockistę, gdy z powodu koszmarnego natłoku nieodsuwalnych zajęć po raz pierwszy od stycznia naprawdę brakuje mu czasu na ukochanego jego bloga. Koniec już bliski, światło w tunelu rozbłyska, a pociąg powinien nadjechać z początkiem grudnia, ale fakty są takie, że nawet doniesienia, które do niego spływają, przegląda ShK jedynie pobieżnie.
Jak by pobieżnie wszelako nie przeglądał, nie mógł przeoczyć 9847 artykułów o tym, że Irene Adler w Sherlocku Ritchiego drugim nie będzie. Albo będzie tylko troszkę, bo przecież gwiazdą żeńską SH2 ma być Noomi Rapace. Albo będzie, ale nie w głównej roli. Ale tak w ogóle, to scenariusz nie jest jeszcze dopięty do końca. Ale może jednak będzie? Chociaż nie, chyba jednak nie, skoro miesiąc już minął i wciąż się nie zjawiła na planie. Cały ten chaos jest niepokojący nie dlatego, że nieobecność sympatycznej skądinąd Rachel McAdams byłaby jakąś niepowetowaną stratą, ale dlatego, że budzi to pewne podejrzenia dotyczące całej powstającej produkcji...
Tymczasem Stephen Fry na szczęście pojawił się na planie i będzie tam aż do stycznia. W wywiadzie opowiada, że jest zachwycony. W szczególności jest zachwycony: swoją rolą leniwego, choć mądrzejszego starszego brata Holmesa, pracą kamery pod kierownictwem Ritchiego, 21-wiecznym ujęciem tej postaci (Fry wierzy, że każda epoka ma swojego Holmesa), urokiem osobistym i charyzmą Downeya w roli Sherlocka i tym, że wszyscy dobrze się bawią. ShK wyzna, że udział Fry'a jest dla niego w zasadzie gwarancją, że my też będziemy dobrze się na tym filmie bawili.
Na obrazku nowa autobiografia.
I tyle donosi Sherlockista przypominając znów o swoim istnieniu. A w kolejnym odcinku listopadowego ekspresu sherlockistycznego będzie ekspresowo o całej serii bardzo nagradzanych książek o młodym Sherlocku, o nowym DVD ze starszym Sherlockiem BBC, o pewnej sherlockistycznej grze i do tego jeszcze o jednym przedstawieniu!
środa, 10 listopada 2010
Tak, żeby przypomnieć o istnieniu...
Dwa króciutkie doniesienia (listopad, niestety, nie będzie sprzyjał aktywności Sherlockisty, ale postara się chociaż zdawać sprawę z zawartości skrzynki. Stopniowo... ;)
W pierwszym błyskawicznym odcinku: dwa komiksy.
Na początek krótka (i zwycięska) wojna Sherlocka ze Szkieletorem, Sherlockista ukradł tylko jeden odcinek i nie wie, co myśleć o stronie (o wymownym adresie appallingnonsense.co.uk...)

W pierwszym błyskawicznym odcinku: dwa komiksy.
Na początek krótka (i zwycięska) wojna Sherlocka ze Szkieletorem, Sherlockista ukradł tylko jeden odcinek i nie wie, co myśleć o stronie (o wymownym adresie appallingnonsense.co.uk...)
A na koniec również króciutko o komiksowej nowości: "Sherlock Holmes: Year One" czyli sześciotomowa opowieść o młodym Holmesie i Watsonie autorstwa Scotta Beatty'ego z grafiką Daniela Lindro i okładkami Aarona Campbella:
Nabyć można go na przykład tu, gdzie wytropił Sherlockista również pięciotomową cegłę "The trial of Sherlock Holmes", autorstwa Leah Moore'a, Johna Reppiona i Aarona Campbella. Tu kreska zdecydowanie mniej zachęcająca, chociaż nie jest ShK koneserem komiksów w ogóle:

Subskrybuj:
Posty (Atom)










