czwartek, 31 marca 2011

[minipostuś off topic] Panna Marple XXI wieku...

Sherlockista serdecznie przeprasza za post nie na sherlockistyczny temat, ale czy są na sali wielbiciele Agathy Christie? A słyszeli o tym, że Amerykanie dobrali się do panny Marple? I chcą, żeby zagrała ją:


... trzydziestoparoletnia Jennifer Garner? Niewtajemniczonym wyjaśnia Sherlocksita, że u Christie (i w dotychczasowych bardzo dobrych (brytyjskich) ekranizacjach, m. in. z Joan Hickson) panna Marple jest starszą panią z angielskiego małego miasteczka, która rozwiązuje zagadki kryminalne nie tylko dzięki wybitnej inteligencji i spostrzegawczości, ale często dlatego, że po prostu sporo nauczyła się o ludziach.
Produkcja zostanie wysmażona pod szyldem Disneya, a scenariuszem zajmie się Mark Frost, co być może rodzi pewne nadzieje, że intryga będzie ciekawa.
Sherlockista musi przyznać jedno: kiedy cieszył się z sukcesu uwspółcześnionego Sherlocka z Downeyem zachował się naiwnie i karygodnie głupio. Było do przewidzenia, że Amerykanie rzucą się na równię pochyłą, na której już czyhają na nas rzeczy straszliwe (patrz wyżej, patrz też doniesienia o sequelu Sherlocka), a u której końców w ogóle nie wiadomo co nas może spotkać...

4 komentarze:

Marta pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
CheshireCatto pisze...

Nie! Tylko nie panna Marple! I *czyta dalej* NIE! TYLKO. NIE. DISNEY. Dlaczego Amerykanie dobierają się do moich ukochanych ksążek (tudzież do wspomnień)?

http://www.nooooooooooooooo.com/

Alria pisze...

Boję się. Co prawda zawsze wolałam Poirota ale pannę Marple też lubię. A prawie czterdziestoletnie aktorka nie wróży nic dobrego. Bo jakim cudem panna Marple może mieć czterdzieści lat!?

Elżbieta pisze...

To powinno być karalne! Proponuję bojkot