niedziela, 15 kwietnia 2018

Sekret Sherlocka Holmesa!



“The Secret of Sherlock Holmes” to sztuka Jeremy’ego Paula, scenarzysty wielu odcinków Holmesa Granady, która pewnie nie przeszłaby do historii, gdyby jej oryginalną obsadą nie byli Holmes i Watson wszechczasów, Jeremy Brett i Edward Hardwicke. Kto śledzi moją stronę (warto! pisuję częściej niż kiedyś), ten widział już linki do cudem znalezionego i wyczyszczonego nagrania z przedstawienia (samo audio) - akt 1 i akt 2 - i wie, że obiecałam parę słów.





sobota, 24 lutego 2018

Basil Rathbone, Nigel Bruce, "Przygody Sherlocka Holmesa". Dobro, piękno, prawda.

Uwaga, spoiler: drugi z serii klasycznych filmów o Sherlocku Holmesie z tak historycznie patrząc najsławniejszym i najpopularniejszym duetem Rathbone-Bruce w rolach głównych jest doskonały. 
Tak, jest też stary, czarno-biały (i nie snobujmy, że nikomu to nie przeszkadza…), Bruce jest tym śmiesznym dziadziem Watsonem, tak innym od współczesnych, do których jesteśmy już przyzwyczajeni, intryga to taka beztroska zapultana fanfikowa fantazja z wielkim strasznym Moriartym, demoniczną muzyką Indian z Chile oraz klejnotami koronnymi, a główna bohaterka kobieca to klasyczna dama w opałach, którą w którymś momencie Holmes musi wręcz nosić w ramionach.

Zaprawdę, zaręczam, może was spotkać straszliwszy los niż zobaczyć, jak olśniewający Basil Rathbone o pięknej, strzelistej sylwetce i niezrównanym marmurowym profilu, ubrany jeszcze w tej części filmu w nieskazitelny strój dżentelmena oraz cylinder delikatnie składa omdlałą Idę Lupino na szezlongu.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Pan Sherlock Holmes i melancholia



Dawno dawno temu, przed cudownym odrodzeniem i odmłodzeniem fandomu dzięki serialowi BBC, brytyjscy afficionados tym różnili się od amerykańskich, że rzadziej uzurpowali sobie prawo do mówienia swojemu ukochanemu detektywowi po imieniu. Baker Street Irregulars z Nowego Jorku - to zawsze byli “Sherlockiści”, ale w Londynie mieszkali raczej “Holmesianie”. Brakuje mi czasem tego sztywnego “Mr Sherlock Holmes”, wyżej uszu już mam tego swojskiego “Sherlocka” odmienianego przez wszystkie przypadki. “Sherlock”, ziom “Johna”, uczłowieczany tak pracowicie, taki załzawiony, zrozpaczony i wściekły, taki emocjonalny, taki już-nie-maszyna, tyle ma okropnych problemów, rodzina toksyczna, tu fest ućpany, tam się napił za dużo, toastów się boi, zbić się dał i skopać, ale i tak sądzi jeszcze, że mu się należało, bo taki już gorszy jest, i nóżkę ma mniej albo bardziej, w życiu mu ogólnie nie wyszło i kto go przytuli.
No nie ja, w każdym razie. Z całą pewnością utulą go wystarczająco, a może i aż nadto niezliczoni fanfikowi Johnowie i kogo tam jeszcze naniesie fanfikowym Sherlockom wyobraźnia cudownych wariatów, którzy potrafią natrzaskać tyle tekstów dla czystej frajdy pobycia z takim bidulkiem ciaptakiem popapranym.

Ja nie mam z tego frajdy. 


niedziela, 26 listopada 2017

Którym ekranowym Sherlockiem jesteś? Psychotest!

Którym Sherlockiem jesteś?
Oryginalnie psychotest był zabawą przygotowaną na II edycję Comic Conu, i robiłam go na żywo, przy okazji opowiadając o różnych sherlockowych adaptacjach, ich dziwactwach, zmianach, tradycjach i genialnych pomysłach. Ale to jest prawdziwy psychotest z pytaniami (piętnastoma), opcjami i wynikami, więc zachęcam, żebyście zrobili sobie na sucho, a jeśli którejś adaptacji nie znacie, to biegnijcie obejrzeć, dowiecie się czegoś o sobie ;)





poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Sherlock Holmes i Doktor Who - Whomanikon 2

Macie ochotę posłuchać, jak opowiadam na żywo o Sherlocku i Doktorze?

Zapraszam, nagranie pochodzi z drugiej edycji Whomanikonu, cudownego krakowskiego konwentu dla whomanistów i whomaniaków. (I jestem strasznie wdzięczna Orgom, że trafiłam do tej sali, gdzie nagrywali!)



poniedziałek, 9 stycznia 2017

To chyba jest zmierzch bardzo pięknej przyjaźni. "Kłamiący detektyw", drugi odcinek 4 sezonu "Sherlocka".

 
Myślałam, że napiszę ten tekst na spokojnie, kiedy obejrzę The Lying Detective po raz drugi, i starym zwyczajem na bieżąco wynotuję sobie wszystkie drobne zachwyty. Ale uświadomiłam sobie, że właściwiej będzie znów zrobić inaczej, znów napisać na gorąco, nie porządkować, wyrzucić z siebie te nieprzykrojone do określonej tezy emocje i wrażenia teraz. Chociażby dlatego, że tego odcinka nie chcę drugi raz oglądać, po raz pierwszy w historii serialu.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Wszyscy pójdziemy do piekła. Czwarty sezon Sherlocka: S01.



Początek czwartego sezonu nie zachwycił wielu osób, i mnie też nie zachwycił. Ale to nic nie znaczy. Ten odcinek pod wieloma względami nic nie znaczy bez tego, co będzie dalej, i bez tego, co już było, a jeszcze nie wiemy.

piątek, 16 września 2016

Notka w której nie ma żadnej recenzji, za to jest tabelka, Doktor, House, a także to, o co chodzi w całym tym Sherlocku Holmesie.


U Henryka Manna znalazłam kiedyś definicję tak cudowną, że przytaczam ją o wiele zbyt często. To dramaturg. - mówi ktoś o aspirującym młodym artyście.  - Przecież jeszcze nic nie napisał! - Nie, ale gdyby napisał, to byłby to dramat. No więc Sherlockista, moi drodzy, niewątpliwie jest blogerem, bo gdyby coś pisał, to pewnie Sherlockiana - ale nie jest już, na przykład, recenzentem. Pisuję Wam jeszcze krótkie podsumowania, lakoniczne polecanki albo życzliwe ostrzeżenia na facebookowej stronie Sherlockianów, ale jak mawiają bohaterowie "Zabójczej broni 3", długie recenzje? I'm too old for this shit. Naturalnie nie mam tu na myśli, że coś jest nie tak z formą recenzji albo że w ogóle nie warto ich moim zdaniem pisywać, bo znam mnóstwo takich, które warto, i ludzi, którzy robią to znakomicie - it's not you, it's me, recenzjo, zasługujesz na kogoś lepszego, hej! mam pomysł: zostańmy przyjaciółmi.

Z drugiej strony jednak, czasem, gdy przedzieram się przez tę wielką lawinę sherlockistycznej twórczości, o której wspominałam ostatnio na stronie, jakoś żałuję, że nie piszę tych recenzji, jakoś co i rusz chciałabym Wam o tym i owym powiedzieć. I, upychając myśli w krótkim statusie, który wydalam na pożarcie zasięgom facebooka, pomyślałam wczoraj, że bycie blogerem, nazwijmy to, "w sensie Mannowskim", ma jedną, ogromną zaletę: presja jest naprawdę zerowa. Jesli macie ochotę na jedną z tych notek, w których nie ma żadnej porządnej recenzji, a to jest pięć różnych książek, tabelka innych w zapasie oraz Doktor, House i sens holmesologicznego życia, to zapraszam.



piątek, 15 stycznia 2016

Sherlock i upiorna panna młoda. Korespondencja miłosna.

Kiedy pisałam o ostatnim odcinku, że "Sherlock" jest dla mnie przeżyciem paradoksalnie intymnym, nawet nie wiedziałam jeszcze, co to jest intymny "Sherlock".

Odcinek Bożonarodzeniowy, to jest orgia - dla nas, dla Moffata, Gatissa, i dla tych wszystkich maniaków rozsianych po świecie, którzy zobaczą w nim długi, szczegółowy list miłosny. Nie tylko do Kanonu i do sir Arthura Conan Doyle'a - do Holmesa samego, do Watsona, do wiktoriańskich duchów plączących się między gazowymi latarniami, a przede wszystkim do całej wielkiej tradycji najstarszego fandomu świata, od pierwszych sztuk przez Rathbone'a i Bruce'a po Jeremy'ego Bretta; od ilustracji Pageta po gify na tumblerze; od naukowych biografii Holmesa przez literackie analizy po niekończące się dyskusje przy szklaneczce brandy gdzieś w zacisznym scionie Baker Street Irregulars albo w wątku na forum.
Ci genialni wariaci tak strasznie nas wszystkich kochają.

piątek, 13 listopada 2015

Mr Holmes. Watson spisał tę historię i, dla pocieszenia, zrobił ze mnie jej bohatera.


Pod koniec filmu Mr Holmes stary detektyw ciepło, choć też trochę drwiąco wspomina gest przyjaciela, który usiłował tak przerobić historię jego ostatniej sprawy, żeby nie było widać, jak ogromną klęskę poniósł. Jestem trochę ciekawa, czy twórcy tego filmu świadomie weszli w tę samą rolę, zmieniając zakończenie historii opowiedzianej przez Mitcha Cullina. Ale bardziej chyba jestem rozczarowana, i o tym chciałam napisać, zamiast szczegółowej recenzji.

Muszę w tym tekście zdradzić i książkową, i filmową wersję, więc, Czytelniku, czuj się ostrzeżony. Filmu to aż tak bardzo może nie zepsuje, ale książkę - bardzo bardzo. Jeśli ktoś nie zna jeszcze ani jednego ani drugiego, koniecznie - koniecznie! - niech zacznie od powieści, a teraz ucieka przed spoilerami, które zaraz tu nastąpią.


niedziela, 12 lipca 2015

Too Much of Everything, chociaż w tytule tylko Sign of Three.

Kojarzycie "Too Much Of Anything" The Who? Z tym charakterystycznym refrenem "Too much of anything, too much for me; Too much of everything gets too much for me"? Huczy mi w głowie, ilekroć zaczynam w ogóle myśleć o drugim odcinku trzeciego sezonu Sherlocka (albo o Stevenie Moffacie, chociaż w tym przypadku bezpośrednim winnym jest Steven Thompson).


piątek, 10 lipca 2015

Not dead! O pustym karawanie.




Jeśli znów przyjdzie mi kiedyś dyskutować o tym, że  świat jest projekcją autorstwa złośliwych kosmitów z planety Alpha Centauri, to będę argumentować z historii Sherlocka Holmesa. 

sobota, 16 listopada 2013

Liebster Award, czyli Sherlockista, zasadniczo, o wszystkim co kocha



Wasz najpracowitszy z blogerów - i światowy specjalista w dziedzinie terminowego kończenia kalendarzy adwentowych! - otrzymał właśnie podwójne zaproszenie do udziału w łańcuszkowym wyzwaniu Liebster Award, co oznacza, że może odpowiedzieć na dwa świetne zestawy pytań na raz!






piątek, 15 marca 2013

V jak VOICE (bo U się gdzieś szwenda)





Ściślej rzecz biorąc, V1.

Dziś jest dzień złamanych obietnic.
Wpis nie jest o jedenastej. 
Wpis nie jest w klejności alfabetycznej 
(dlaczego, to się wyjaśni, gdy odnajdzie się notka na U).
Wpis jest w istocie połową wpisu.

Sherlockista wyznaje w nim, że jest kaczką i prosi, żebyście szeptali mu do ucha.
Zapraszam.





piątek, 1 marca 2013

T is for TRUTH i o tym, czemu Holmes miał fuksa.

Ta notka ma dłuższą historię niż którakolwiek z czekonotek i piszę ją właśnie już trzeci raz. Co tylko dowodzi mocy czeko-fatum, bo w pierwszym swoim wcieleniu nazywała się, po prostu T jak THREE, była gotowa na początku stycznia i już oczekiwała na publikację, gdy wtem...




poniedziałek, 31 grudnia 2012

wtorek, 18 grudnia 2012

ShKA - P jak PRESENT


To jednak jest kalendarz adwentowy i niektóre litery muszą być stosowne do sytuacji.

A P jest Przecież Przede wszystkim jak Prezenty!

My sister had told me some weeks before that I might have the pick of her geese for a Christmas Present, and I knew that she was always as good as her word. (BLUE)

Literka ukradziona stąd, chociaż nie wiem, czy to oryginalne źródło.


sobota, 15 grudnia 2012

ShKA - 15 grudnia, O jak OUTRÉ

The more Outré and grotesque an incident is the more carefully it deserves to be examined, and the very point which appears to complicate a case is, when duly considered and scientifically handled, the one which is most likely to elucidate it.'

HOUN

Kto obiecywał, że słowa będą wyłącznie angielskie?
Umówmy się, że nikt nie widzi ośmiorniczki, tam jest normalna litera O, okej?
(tak, jest tak jak podejrzewacie i wewnętrzny dwulatek Sherlockisty znany z literki E lubi również ośmiornice, i, ponownie: tak, z uwagi na podobieństwo odnóż tejże do trąby słonika)