Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rupert Everett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rupert Everett. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lipca 2012

O jedwabnej pończosze i o straszliwym boju jaźni Sherlockisty.

Wielu rzeczy spodziewałam się po powrocie po latach do "Sherlocka Holmesa i sprawy jedwabnej pończochy" - może, że się złośliwie pośmieję, może, że się wkurzę, a może, że z nudów lewą ręką będę grała w Tetrisa w małym oknie, ale na pewno nie tego, że ogarną mnie refleksje iście metafizyczne i najdą przeróżne barokowe skojarzenia.