Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Douglas Wilmer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Douglas Wilmer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2013

V jak VOICE (bo U się gdzieś szwenda)





Ściślej rzecz biorąc, V1.

Dziś jest dzień złamanych obietnic.
Wpis nie jest o jedenastej. 
Wpis nie jest w klejności alfabetycznej 
(dlaczego, to się wyjaśni, gdy odnajdzie się notka na U).
Wpis jest w istocie połową wpisu.

Sherlockista wyznaje w nim, że jest kaczką i prosi, żebyście szeptali mu do ucha.
Zapraszam.





środa, 28 marca 2012

O tym, że na Sherlocka trzeba wyglądać.

Wszyscy znamy to uczucie, które nas ogarnia, gdy widzimy właściwego człowieka na właściwym miejscu. Na Sherlockianach często opowiadałam o tych wspaniałych momentach, kiedy patrzyłam na twarz na ekranie i nagle wiedziałam, że nie ma tu w ogóle o czym dyskutować. To był właśnie "on"! Świadomość, że ktoś pasuje gdzieś idealnie i nic się nie da na to poradzić napawa mnie wręcz czymś, na co po polsku nie ma tak dobrego słowa jak angielskie "awe", oznaczające zarazem podziw i przerażenie. Różnie zaczynały się moje wielkie przygody, czasem jak grom z jasnego nieba, od pierwszego "Barcelona", czasem jak w komedii romantycznej: od "kto to w ogóle jest?!" do zdławionego "zdaje się, że to najlepszy Holmes, jakiego kiedykolwiek zobaczę w życiu", a czasem jeszcze od konstatacji "jaki fajny szalik".