Sherlockista co prawda dał się trochę pochłonąć ostatnio pozasherlockistycznym aktywnościom, ale gdyby docierały do niego wieści ciekawsze niż kolejne rozstanie Jude'a Lawa i Sieny Miller, to pewnie odezwałby się wcześniej...
Dziś na początek garstka doniesień na temat nowego Sherlocka Ritchiego. Po pierwsze na planie widziano - a przynajmniej widział Perez Hilton - Rachel McAdams, czyli Irene Adler z "jedynki". Nie wiadomo, niestety, co tam robiła, bo, jak Czytelnicy z pewnością pamiętają, w "dwójce" najważniejszą kobietą nie będzie wcale "The Woman" tylko Noomi Rapace...
Rachel McAdams ma się ponoć pojawić na chwilkę w początkowych ujęciach filmu, kręconych właśnie w Strasburgu. Być może będzie miała jakiś związek z wybuchem w strasburskiej katedrze, który został ponoć nakręcony bez oszczędzania i będzie wyglądał niezwykle realistycznie... (zainteresowanych odsyła Sherlockista do artykułu w Daily Mail)
Tradycjonaliści pewnie z większą przyjemnością obejrzą nowy film wytwórni DreamWorks, która kupiła prawa do scenariusza J. Michaela Straczynskiego pod tytułem Voices From the Dead. O ile ShK wiadomo, żaden reżyser nie podjął się jeszcze realizacji dzieła, ale historia niewątpliwie wzbudzi zainteresowanie sherlockistów. Scenariusz opowiada bowiem o sławnej przyjaźni ACD z legendarnym prestidigitatorem Harrym Houdinim - a konkretnie o ich wspólnych śledztwach w sprawie morderstw w Nowym Jorku.
W rzeczywistości Panowie faktycznie spotykali się w Ameryce, ale ich znajomość w gruncie rzeczy koncentrowała się wokół wielkiego sporu o duchy, nadprzyrodzone moce i możliwość kontaktu ze zmarłymi. Houdini pasjonował się tym tematem jako wielki demaskator wszystkiego, co nadprzyrodzone - sam jako iluzjonista wiedział najlepiej, jak łatwo jest nabrać ufną publiczność. Doyle z biegiem lat coraz bardziej angażował się w różne spirytystyczne ruchy, prowadził liczne seanse i wierzył praktycznie w większość bzdur, którymi żyła szeroka publiczność, w tym fotografie wróżek i tym podobne. Jeden z takich seansów, w którym rolę medium odegrała sama Lady Doyle, doprowadził praktycznie do zerwania przyjaźni naszego ulubionego autora z Houdinim... To zresztą nie mogło się udać: Houdini chodził na seanse Doyle'a, słuchał, jak przyjaciel opowiada mu o duchach i innych cudach niewidach i zamiast dać mu wiarę pisał bardzo sceptyczne artykuły, w których zwalczał wszelkie podobne praktyki. Doyle śledził karierę Houdiniego, słuchał, jak przyjaciel z pomocą zupełnie ludzkich przemyślnych środków uwalniał się z różnych pułapek, po czym usiłował mu wmawiać, że nie jest wcale iluzjonistą tylko prawdziwym magikiem...
Szczegółową historię przyjaźni obu panów można przeczytać między innymi tu.
A wielbicielom postaci ACD i zainteresowanych jego losami może Sherlockista polecić wycieczkę do Porstmouth, gdzie Doyle spędził około dziesięciu lat życia i gdzie od dawna mieściło się jedno z jego muzeów (więcej informacji tu). Perłą muzeum jest kolekcja pozostawiona przez Sir Richarda Lancelyna Greena, jedną z najbardziej fascynujących postaci wśród współczesnych Sherlockistów. Ten wybitny specjalista od Doyle'a i Holmesa zmarł w tajemniczych okolicznościach w 2004 roku (o tej sprawie bardziej szczegółowo pisał ShK w kontekście książki Davida Granna), co już stało się tematem licznych publikacji, w tym książki wymienionej w nawiasie i kryminału Grahama Moore'a (o którym wspominał ShK tu i który już wkrótce zrecenzuje, bo właśnie czeka u niego na półce). 21 lutego rozpoczyna się w Portsmouth wspaniała impreza, na którą wciąż jeszcze można się wybrać...
...a Sherlockista postanowił właśnie wykorzystać sezon ogórkowy, by napisać jakieś zaległe recenzje, więc na tym na razie zakończy.
Sherlock Holmes - Kanon, apokryfy, adaptacje, ekranizacje, holmesologia, blog Sherlockisty, doniesienia z sherlockistycznego świata. Tu zawsze jest rok 1895.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klątwa ACD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klątwa ACD. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 lutego 2011
piątek, 12 marca 2010
Z cyklu: lista zakupów
Sherlockista z mieszanymi uczuciami wita wieści o kolejnych publikacjach, które musi, ale to absolutnie musi chociaż obejrzeć ;)
Książka Davida Granna, mimo zwodniczego tytułu - Diabeł i Sherlock Holmes, opowieści o morderstwie, szaleństwie i obsesji - nie jest kolejnym pastiszem czy apokryfem, a serią artykułów, w których dziennikarz bada różne ekscytujące zagadki z ostatnich lat. Sherlock Holmes w tytule pojawił się nie tylko po to, by książkę lepiej sprzedać (sam ten fakt odnotowuje Sherlockista nie tyle z irytacją, co z pewnym rodzajem radości ;) ), ale dlatego, że jedną z opisywanych zagadek jest głośna i tajemnicza śmierć znanego Holmesisty, Lancelyna Greena, jednego z największych kolekcjonerów Sherlockianów a także autora licznych publikacji, zarówno pastiszy i przeróbek jak i artykułów.
W marcu 2004 Green został znaleziony martwy w łóżku w towarzystwie butelki dżinu i zabawek erotycznych. Śmierć nastąpiła przez uduszenie. Jak donosił między innymi The Guardian, przed śmiercią Green interesował się zbliżającą aukcją kolekcji papierów Conan Doyle'a i mówił niepokojące rzeczy na temat zagrożenia swojej reputacji przez jakiegoś Amerykanina.
Jego śmierć pozostała niewyjaśniona, choć wiele okoliczności wskazuje na samobójstwo. Wspaniała kolekcja Sherlockianów Greena została przekazana muzeum w Porstmouth.
Jako że nie był to jedyny wypadek tego rodzaju w środowisku Holmesistów, po raz kolejny pojawiły się doniesienia o istnieniu "klątwy Arthura Conan Doyle'a"...
... i dlatego między innymi Sherlockista naprawdę bardzo chciały kiązkę Granna przeczytać ;)
***
A na deser nowy uczciwy apokryf, zatytułowany klasycznie "Further Adventures", a konkretnie "The Man from Hell", czyli "Człowiek z piekieł". Obszerną - i zachęcającą - recenzję można przeczytać tu. Sherlockiście, który do książki na razie dostępu nie ma, pozostaje jedynie zachęcić "tak ogólnie", bo przecież dowolna książka o Sherlocku Holmesie jest statystycznie lepsza od dowolnej książki bez Sherlocka ;)
Autor, Barrie Roberts, ma już na koncie sporo innych podobnych publikacji, a jego najnowsze dzieło, trzeba przyznać, ma niezwykle efektowną okładkę:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



