Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2012

ShKA - 7 grudnia, G czyli GAME








G jak the GAME is afoot, czy też, jak wolą twórcy BBC-Sherlocka, on!

I to też jest jedna z tych czekonotek, które zostały wymyślone na samym początku. Sherlock jest dziś zajęty, a my zasuwamy w "The Testament of Sherlock Holmes"!



wtorek, 28 czerwca 2011

Różne kradzione cudeńka, uspokajająca wieść o Sherlocku Ritchiego no i Batman!

Po ostatnich rewelacjach na temat śmierci Spidermana ([*]), wobec odejścia Captain America oraz Batmana (w sprawie skojarzeń z superbohaterami patrz też przypis pod postem), Sherlockista nie mógł odmówić sobie na otarcie łez bezczelnego przekopiowania tego rozkosznego komiksu:




(ukradł go stąd)
---
W samym środku posta ukryje ShK malutką informację na temat sequela Sherlocka Ritchiego, która mogła umknąć uwadze Czytelników, nawet jeśli za radą Sherlockisty wiernie słuchają podcastów ekipy Baker Street Bloga (I hear of Sherlock Everywhere - najnowszy odcinek poświęcony jest ukochanemu Watsonowi wszechczasów, niedawno zmarłemu Edwardowi Hardwicke'owi). Otóż na początku długiego wywiadu z Lesliem Klingerem (link jest do Sherlockianowej etykiety, warto przegrzebać starsze posty) uzyskujemy kojącą informację, że twórcy tej produkcji, przez którą niektórzy z nas czasem budzą się w środku nocy z sercem ściśniętym nieokreślonym lękiem, poszli po sherlockistyczny rozum do głowy, a kiedy wrócili z niczym, wybrali się poń właśnie do Klingera. Innymi słowy: ten naprawdę wielki ekspert od wszelkich holmesologicznych spraw podobno udzielał autorom filmu jakichś konsultacji... Może od dziś będziemy spać trochę lepiej ;)
---

 Wreszcie, na koniec, Sherlockista serdecznie dziękuje również CheshireCatto, która zaopatrzyła go w mnóstwo informacji i nowy teaser najnowszej gry Frogwares poświęconej Sherlockowi - Testament of Sherlock Holmes. Gra  ma się ukazać zarówno w wersji na konsolę jak i na pecety. Sherlockista, chociaż za każdym razem zarzeka się, że na grach nie zna się nawet w takim stopniu, w jakim obecnie znają się na nich szanujące się siedmiolatki, to jednak musi przyznać, że jest bardzo zaintrygowany. Postaci w wersji Frogwares znamy już z wspominanych tu poprzednich gier o Sherlocku, wiadomo zatem, że można oczekiwać całkiem dobrych i całkiem kanonicznych dialogów, a także kanonicznie wyglądającej grafiki. Ta ostatnia chyba zresztą sporo zyskała, i to nie tylko w sensie sherlockistycznym. Trailer (poniżej) momentami naprawdę wygląda atrakcyjnie, a już na pewno nieskończenie bardziej atrakcyjnie niż pierwsza zapowiedź gry z makabrycznymi dziećmi i Watsonem-pacynką (do obejrzenia w starej notce ShK na temat Testamentu).
Co więcej, z również podlinkowanego przez Życzliwą Informatorkę :) forum Sherlockista dowiedział się, że i fabuła wygląda bardziej interesująco niż dotychczas (Kuba Rozpruwacz, Arsene Lupin itp. to oklepane historie). Sherlock pakuje się w kłopoty i musi oczyścić się z zarzutów, a idzie mu to na tyle słabo, że nawet Watson zaczyna traktować go podejrzliwie. Takie dramatyczne wersje Holmesa lubi ShK w każdym wydaniu, chociaż przejście gry pewnie znowu zajmie mu długie dni...





---
Sherlockista zastanawia się, czy ktokolwiek spośród jego Czytelników jest może fanem serialu Queer as Folk? Pamiętacie "Captain Astro", którego uwielbiał Michael i który sam odegrał niebanalną rolę w rozwoju akcji? O ile można wierzyć plotkom, to wbrew pozorom nie był to fikcyjny odpowiednik "Captain America". Początkowo obiektem fascynacji Michaela miał być ponoć sam Batman, jednak właściciele praw autorskich nie zgodzili na wykorzystanie wizerunku swojego superbohatera w gejowskim serialu...

niedziela, 12 grudnia 2010

Ekspres sherlockistyczny, odc. 3

Grudzień to miesiąc worków, więc i doniesienia w workach przychodzą :)
Dziś zaległe niusy na temat najróżniejszych mediów - jakoś tak w duchu tradycyjnych kalendarzy adwentowych postanowił dziś Sherlockista wkleić dużo obrazków. Zła wiadomość to ta, że większość będzie równie paskudna jak poniższy:

Recenzję z drugiego tomu wiktoriańskich komiksów nt. Sherlocka i Draculi (chyba z jakimś zombi w tle) (teskt: Ian Edgington, grafika: Davide Fabbri, Tom Mandrake) Sherlockista przejrzał... ale po zerknięciu na okładkę jakoś nie był w stanie się zdobyć na bardziej szczegółowe przedstawienie problemu.

Jeszcze brzydsze są screeny z nowej gry wydanej przez Frogwares: Sherlock Holmes and the Hound of the Baskervilles... powiedzmy, że poprzestaniemy na tym:

... i może na okładce gry, tak, by dać Czytelnikom posmak Psa:
Jest to gra typu HOG (HO jak Hidden Object) i polega, oprócz tego, że na wyszukiwaniu ukrytych przedmiotów, to jeszcze na zbawianiu dusz zamordowanych (czyżby przez tego słodkiego Burka?) Baskerville'ów. Sherlockista wyczytał w recenzjach dwie rzeczy, które mu się spodobało. Po pierwsze, są dwa tryby grania, łatwy i trudny, co daje ShK nadzieję, że jeśli kiedyś sobie tę grę ściągnie  Frogware'owa wersja HOUN wpadnie mu w ręce, to da radę ją przejść w mniej niż miesiąc (tyle się męczył ze swoim pierwszym Holmesowym Frogware'em). Po drugie, można zdobywać punkty specjalne (bodaj 11), za które dostaje się nagrodę w postaci historii Psa w oryginalnej wersji Conan Doyle'a i temu mówi Sherlockista wielkie tak.

Doniesienia filmowe dziś z kategorii humorystycznych. Zawsze, gdy Sherlockista nie ma czasu na dłuższe notki, jedynym lekiem na związaną z tym faktem frustrację jest dla niego przeglądanie przychodzących plotek. Lek polega na tym, że widać wtedy całą dynamikę plotkarskiego świata. Jednego dnia ktoś zmyśla, że Sherlock wrócił do Irene, następnego sypią się do Sherlockisty szczegółowe opracowania tematu (Sherlock i Irene na imprezie u Mycrofta! - sekretne życie sekretnego władcy Anglii, Irene w zielonym, czyżby zżerała ją zazdrość o rozchwytywanego detektywa?), trzeciego ktoś nieśmiało twierdzi, że to chyba bzdura (To była wynajęta aktorka! - wyznaje osoba związana z doktorem Watsonem), czwartego historyjka tryumfalnie powraca w nowej odsłonie (Dlaczego Mycroft chce zataić romans Sherlocka i Irene?!). Przez ostatnie kilka dni ściągały do ShK bulwersujące pogłoski, jakoby Holmes oberwał od wiernego Watsona i to batem. Ponoć Jude Law strzelił z bicza w niefortunnym momencie i tylko przypadkiem trafił Downeya w oko, ale National Enquirer zrobił z tego niezwykle dramatyczną historię, pełną jęków bólu, interwencji medycznych, wielogodzinnych przerw w zdjęciach oraz niemal załamania nerwowego Jude'a. Z drugiej strony, spokesperson Downeya twierdzi, że to wszystko stek bzdur. Sherlockista, oczywiście, radzi nie dowierzać takim zaprzeczeniom, które zawsze skrywają kompromitujące sekrety gwiazd. W rzeczywistości pewnie nie Law Downeya tylko Downey Jude'a, nie batem tylko hotdogiem i nie strzelił w oko na planie a uświnił garnitur w przerwie. A my o niczym się nie dowiemy :( :( !!!!?!!!.





Na koniec Sherlockista przedstawia bez dłuższego komentarza pierwsze jak dotąd sherlockianum, którego nie chciałby nigdy dostać pod choinkę...
Oto solniczka i pieprzniczka w kształcie Holmesa i Hitlera Watsona. Jak głosi sarkastyczny komentarz na tym blogu, Muzeum Holmesa twierdzi, że jest to przedmiot będący obiektem pożądania kolekcjonerów... ...

piątek, 28 maja 2010

Sherlock Holmes versus Kuba Rozpruwacz

Sherlockista z ogromną dumą rozpoczyna tę notkę, bowiem, jak wielokrotnie przyznawał, gry komputerowe z Sherlockiem Holmesem od lat stanowiły jego sherlockistyczną piętę achillesową i były wiecznym wyrzutem sumienia. Doniesienia o nowych grach, czy wersjach na konsolę traktował Sherlockista z należnym szacunkiem, ale choć wiernie zamieszczał je w blogu (patrz etykieta Gry), to jednak były to dla wieści z odległego i zamkniętego świata, a w dodatku pisane niezbyt zrozumiałym językiem.
Tymczasem teraz nareszcie i ShK odwiedził te niedostępne krainy - co więcej, przeszedł samodzielnie całą przygodówkę "Sherlock Holmes versus Jack the Ripper", co dla takiego leszcza jak Sherlockista stanowiło momentami wyzwanie frustrujące, by nie rzec: ponad siły.
Nie ośmieliłby się Sherlockista pisać z tej gry recenzji w zwykłym tego słowa znaczeniu - jak już podkreśla, nie tylko nie ma pojęcia o grach, ale w dodatku kompletnie nie ma z czym tej swojej pierwszej zaliczonej porównać. Żeby w ogóle zrozumieć, gdzie się ta gra mieści i sprawdzić, czy aby wszyscy prawdziwi gracze się z niej nie śmieją - albo na odwrót, czy przypadkiem nie przeszła z jakichś powodów do legendy - musiał Sherlockista zajrzeć na portale profesjonalne, jak gaminator.pl (podlinkowany jest opis gry). Nie jest, by tak rzec, ani ani. W tej sytuacji Sherlockista odetchnął spokojniej i pozwoli sobie jednak napisać parę słów o "SHvsJR" z czysto sherlockistycznego punktu widzenia.

Jakość grafiki - przeciętna - nie pozwala poważnie oceniać wyglądu i mimiki głównych bohaterów, ale nie rażą. Holmes jest wyższy, ciemnowłosy, szczupły, z orlim nosem - Watson nie za stary, z wąsem, obaj stereotypowo eleganccy, jak na wiktoriańskich dżentelmenów przystało. W niektórych momentach, Holmes przechodzi wspaniałą metamorfozę i prowadzi dyskretne śledztwo pod przebraniem niedomytego gazownika.
Wielkim atutem gry są dialogi, utrzymane w nieskazitelnym, chłodnym choć zarazem niezwykle barwnym i elokwentnym stylu Watsona. Kiedy trzeba, w mrocznych, cuchnących zaułkach dzielnicy Whitechapel, język również się zmienia i znów wydaje się dość realistyczny.
Dużo jest zadań, kilka inteligentnych (dedukcje, rzeczy, których trzeba się domyślić, żeby pójść we właściwym kierunku, zadania w rodzaju zrób drabinę z tego co masz pod ręką), kilka dość, prawdę mówiąc, nużących (koszmarne zadanie polegające na przesuwaniu obiektów w celu wyciągnięcia ze szpary pewnego amuletu i nieco łatwiejsze, ale równie infantylne poruszanie magnesami za szybką). Dla Sherlockisty-leszcza nawet bardzo proste wyzwania potrafiły stanowić poważną przeszkodę, czasem można bowiem w tej grze nieźle utknąć, jeśli nie uświadomimy sobie, że trzeba było wrócić do okna albo odkroić kawałek szmaty nożem. Jednak wszystkie te trudności mają w sobie wiele uroku. Łatwo było czytać w wygodnym fotelu o nadludzkiej spostrzegawczości Holmesa i przyjemnie było śledzić leniwie, jak pięknie wyciąga wnioski, a teraz, chociaż autorzy gry nie mają polotu Doyle'a, to jednak potrafili dać nam chociaż namiastkę szansy, by zrobić coś podobnego w praktyce. Smutne tylko, że najtrudniejsze fragmenty układanki rozpisali za nas - i nie wyszła im z tego szczególnie zaskakująca intryga. Sherlockista podejrzewa jednak, że od zwykłej gry trudno byłoby wymagać czegoś więcej - nie miało to być wyzwanie dla najwybitniejszych intelektów epoki.

Znakomita jest atmosfera gry i to nie tylko z uwagi na to, jak realistycznie oddana została ponurość biednych dzielnic Londynu (to przeważnie nie jest takie trudne). W tekstach Holmesa umiejętnie wyważono nieludzki chłód, bardzo ludzkie rozgoryczenie otaczającym go mrocznym światem i cierpkie poczucie humoru. Watson, niestety, jest sztampowy i nijaki; rzadko zdarza mu się choćby w minimalnym stopniu dać wyraz swojej indywidualności. Może dziwnie to brzmi, kiedy mówię o "indywidualności" garstki zaprogramowanych pikseli, ale niektóre postaci w "SHvsJR" są wyjątkowo wręcz wyraziste (jak sprzedawca karmy dla zwierząt czy dziennikarz Bulling). Za drugi plan przyznaje Sherlockista grze sześć na sześć holmesologicznych gwiazdek - jest zajmujący, zgodny z realiami epoki i niejednorodny, taki, jaki zazwyczaj bywa w opowiadaniach ACD. Znalazło się nawet miejsce dla odrobiny ludzkiego dramatu - także jak w prawdziwym Sherlocku.
W ogóle sporo jest w tej grze ukłonów w stronę Kanonu. Sherlock nie tylko gra na skrzypcach, ale i trzyma tytoń w perskim kapciu, ma VR wystrzelone na ścianie i - uwaga! - kpi sobie z powszechnego przekonania, jakoby chodził w czapce deerstalker. Korzysta z pomocy Baker Street Irregulars (chociaż wątek, w którym pomaga im uratować kotka jest przy całej swojej słodyczy pewną poetycką przesadą ;) i potrafi się porozumieć z przedstawicielem każdej klasy społecznej (w przeciwieństwie do Watsona, który jest w pewnych sytuacjach standardowo nieudolny). Kroi świnie (to jeden z najbardziej makabrycznych, ale i zarazem najśmieszniejszych fragmentów gry) i lepi ludzkie wnętrzności z gliny nie bacząc na zdumienie swojego przyjaciela. Wreszcie, na koniec, zachowuje się dokładnie tak, jak zapewne zachowałby się sam Sherlock Holmes, sądząc po kanonicznych opowadaniach. Za postać Holmesa należą się twórcom gry może nie gromkie, ale zachęcające oklaski.
Podsumowując, Sherlockista uważa swoje pierwsze kroki w świecie holmesowych gier za niezwykle udane, rozrywkę wszystkim maniakom Holmesa poleca (chociaż trzeba mieć odrobinę tolerancji dla infantylnych często zadań)
A Sherlockista zabiera się za "Sherlocka Holmesa i Arsene'a Lupin"...

sobota, 8 maja 2010

Zaległe doniesienie

które Sherlockista zawdzięcza swojej Czytelniczce - dzięki za linka prowadzącego do strony o nowej grze z serii przygodówek o SH. Tym razem mamy grać w Testament detektywa i zarówno sam ten pomysł, jak i zwiastun wzbudza pewne zdziwienie (zarówno Czytelniczki jak i różnych forumowiczów z growej otchłani Sieci). Gra ma się ukazać w wersji na PC i na Xbox jesienią i niespecjalnie wiele o niej wiadomo. Na jednej z angielskich stron  wyczytał tylko ShK, że producenci zapowiadają, że w grze tej Sherlock Holmes będzie się musiał zmierzyć z najniebezpieczniejszym wyzwaniem w swojej karierze. Czyli, zasadniczo, ple ple ple ;)
W każdym razie, ani trailerowa grafika ani horrorowate dzieci ani Watson, który wygląda jak laleczka Chucky, Sherlockisty specjalnie nie zachwycają, ale, jak już wyznawał wielokrotnie, Sherlockista dopiero nad swoim growym upośledzeniem pracuje.

A oto i owa "iffy" zapowiedź:

środa, 28 kwietnia 2010

LOTERIA! I to jaka!!!

Sherlockista pewnie nawet nie powinien jej reklamować, bo zawsze to mniejsze szanse, że akurat jego wylosują. Jednak nagrody zaproponowane przez firmę promującą nową grę o Sherlocku Holmesie i Kubie Rozpruwaczu odbierają mu dech i... no nie mógł Czytelnikom nie dać szansy ich wylosowania.

Nagroda ta to weekend w Londynie, z przelotem, noclegiem w Park Plaza, indywidualne zwiedzanie z przewodnikiem muzeum SH przy Baker Street i kolacja "z morderstwem"... To wszystko dla dwojga... Sherlockista, od nowa rozmarzony, podaje linka, żebyście i Wy spróbowali szczęścia...

http://www.sherlockholmes-game.com/sweepstakes.html

Z wdzięczności za okazję do pomarzenia sobie o tym weekendzie napisze Sherlockista jeszcze tyle słów ile jest w stanie na grach kompletnie się nie znając. Sherlock Holmes vs Jack the Ripper ma właśnie europejską premierę na Xbox 360. Między innymi z tego polskiego serwisu można pobrać Demo.
Gra jest raczej chwalona za precyzję historyczną.
A tu na deser elegancki screen ze strony głównej reklamującej gry z SH.


piątek, 26 marca 2010

Młody Sherlock Holmes raz jeszcze i kolejna gra...

Sherlockistę chyba czytają jakieś grube ryby, które wyłowiły, że w SH Guya Ritchiego można znaleźć wyraźne ślady inspiracji "Młodym Sherlockiem Holmesem" i że był to w opinii wielu holmesistów strasznie fajny film (notka poświęcona w większości "Young SH" tu), a w dodatku SH 2009 zarobił dzikie miliony - postanowiły wydać DVD z młodym Sherlockiem w Kanadzie i w USA, które to DVD, mimo że ewidentnie wydane w pośpiechu i bez fajerwerków, budzi dość entuzjastyczne recenzje.
W tej podlinkowanej wyżej, pochodzącej z Kansas City Star, autor wyzłośliwia się nawet, że ten stary film produkcji Spielberga jest znacznie lepszy niż SH 2009. Z tym twierdzeniem Sherlockista nie jest skłonny się zgodzić, i prawdę mówiąc młodzieżowo-przygodowe aspekty "Młodego Sherlocka" w "Starym Sherlocku" trochę go momentami drażniły.

***

Nowa gra to sequel gry z 2008 roku, ma całkiem dobre recenzje - i tak poza tym to Sherlockista niestety, z powodu swojego upośledzenia, do którego przyznał się w poprzedniej notce na temat gier, niewiele potrafi o niej powiedzieć.
Gra polega na rozwiązywaniu zagadek i należy do gier typu HOG, czyli hidden object games, co z pomocą tego artykułu Sherlockista zrozumiał jako grę w której trzeba wyszukiwać poukrywane na planszach przedmioty.
Na koniec jeszcze jedna grafika, która Sherlockisty raczej nie zachęca do przełamywania growej ignorancji akurat z pomocą tego wydawnictwa...:

czwartek, 4 marca 2010

Nowy Sherlock Holmes na przenośną konsolę

Sherlockista musi poczynić pewne wyznanie. Otóż nie ma pojęcia o grach komputerowych i mimo, że od lat zamierzał pojęcia nabrać (tak, wyłącznie z uwagi na gry o SH, które go omijały, a z których jedną - Przebudzenie - nawet zaposiadł), to... no to wciąż jakoś się nie złożyło.

Z kronikarskiego obowiązku zatem i bez szczegółów specjalnych donosi, że donoszą mu coraz częściej o nowej grze "Sherlock Holmes and the Mystery of Osborne House". Brakujące szczegóły można doczytać tu albo jeszcze lepiej, bo jakoś obszerniej i z obrazkami tu.
A malutki obrazek od Sherlockisty tu ;) :