Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Sherlock" BBC 3. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Sherlock" BBC 3. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

Sherlock i upiorna panna młoda. Korespondencja miłosna.

Kiedy pisałam o ostatnim odcinku, że "Sherlock" jest dla mnie przeżyciem paradoksalnie intymnym, nawet nie wiedziałam jeszcze, co to jest intymny "Sherlock".

Odcinek Bożonarodzeniowy, to jest orgia - dla nas, dla Moffata, Gatissa, i dla tych wszystkich maniaków rozsianych po świecie, którzy zobaczą w nim długi, szczegółowy list miłosny. Nie tylko do Kanonu i do sir Arthura Conan Doyle'a - do Holmesa samego, do Watsona, do wiktoriańskich duchów plączących się między gazowymi latarniami, a przede wszystkim do całej wielkiej tradycji najstarszego fandomu świata, od pierwszych sztuk przez Rathbone'a i Bruce'a po Jeremy'ego Bretta; od ilustracji Pageta po gify na tumblerze; od naukowych biografii Holmesa przez literackie analizy po niekończące się dyskusje przy szklaneczce brandy gdzieś w zacisznym scionie Baker Street Irregulars albo w wątku na forum.
Ci genialni wariaci tak strasznie nas wszystkich kochają.

piątek, 17 lipca 2015

niedziela, 12 lipca 2015

Too Much of Everything, chociaż w tytule tylko Sign of Three.

Kojarzycie "Too Much Of Anything" The Who? Z tym charakterystycznym refrenem "Too much of anything, too much for me; Too much of everything gets too much for me"? Huczy mi w głowie, ilekroć zaczynam w ogóle myśleć o drugim odcinku trzeciego sezonu Sherlocka (albo o Stevenie Moffacie, chociaż w tym przypadku bezpośrednim winnym jest Steven Thompson).


piątek, 10 lipca 2015

Not dead! O pustym karawanie.




Jeśli znów przyjdzie mi kiedyś dyskutować o tym, że  świat jest projekcją autorstwa złośliwych kosmitów z planety Alpha Centauri, to będę argumentować z historii Sherlocka Holmesa. 

sobota, 21 stycznia 2012

Co po 2 serii Sherlocka BBC? It's Elementary.

Współczesny rynek jest bezlitosny i każde popularne zjawisko powoduje, że pojawiają się tłumy naśladowców. Harry Potter wywołał falę koszmarnych serii o czarodziejach, Zmierzch - jeszcze straszliwszy potop wampirów. Sherlocki Ritchiego i BBC też urodziły już nową mini-modę i samo w sobie nie jest to złe. Nawet najgorszy Holmes to wciąż lepiej niż... no niż to, co się stało w ostatnich latach z popkulturą kierowaną do młodzieży. Gorzej, że naśladowcy ci przeważnie zamierzają naśladować głównie wyniki finansowe...
Ale do rzeczy.
To, co wzbudza największe obawy i niechęć wręcz fandomu (ale także samych twórców) Sherlocka BBC, to projekt amerykańskiej telewizji CBS. Ich Sherlock, pod roboczym tytułem "Elementary", ma być również uwspółcześniony, a akcja będzie się toczyła w Nowym Jorku. Poza tym, wiadomo bardzo niewiele. Zamówiono pilota, którego napisze Rob Doherty, autor, między innymi "Medium", a także "Star Trek-Voyagera" (coś czuję, że przez tego całego Sherlocka będę musiała wejść jeszcze w "Star Treka", chociażby po to, żeby docenić Cumberbatcha w nowym filmie, i to już będzie mój koniec).
O obsadzie na razie cisza, podobnie o koncepcji. Trudno powiedzieć, czego w ogóle się spodziewać - czy teledysku w typie Ritchiego, tyle że nawet bez kostiumów epoki? Czy podrabiania BBC i ich genialnych sposobów na przeniesienie Doyle'owych fabuł w XXI wiek?
Amerykanie muszą uważać. Sue Vertue, producentka "naszego" Sherlocka, zdradziła, że CBS zgłaszało się do niej wcześniej, usiłując wydębić jakąś zgodę na remake - ale bezskutecznie. PBS, które pokazuje Sherlocka (i nie tylko) BBC w Ameryce, już jest wkurzone. Proces o plagiat wisi więc w powietrzu.
Paradoksalnie - dla nas to złe nowiny, bo im bardziej CBS postara się różnić od BBC, tym gorszy będzie to serial...
Lepiej już zapowiada się nowy rosyjski Sherlock Holmes, który ma być kręcony w Petersburgu. Od razu planuje się aż 16 odcinków (w ośmiu dwuodcinkowych miniseriach!) i obsadzono już najważniejsze role.
Sherlockiem ma być młody Igor Petrenko, którego polscy widzowie mieli szansę zobaczyć w "Kierowcy dla Wiery", w roli Wiktora.
Igor Petrenko (z bazy IMDB)
Jego Watson to Andrij Panin, a całość reżyseruje Andriej Kawun.
Rosjanie mają wspaniałe sherlockistyczne tradycje i dali nam już jednego świetnego Holmesa - Wasilija Liwanowa - jeszcze przed Jeremym Brettem. ("Pies..." z Liwanowem to jeden z tych pięciu, których nie mogłam sobie przypomnieć w recenzji drugiego odcinka BBC :) ). Sherlocki Liwanowa (i Witalija Sołomina w roli Watsona) powstawały w latach 1979-1986 i są miejscami całkiem wierne Kanonowi (chociaż w dużej mierze oryginalne), a już na pewno bardzo dobrze dają się oglądać do dziś. To także dzięki żywemu aktorstwu obu panów i niesamowitemu klimatowi. Udawana Anglia plus rosyjski samowar i dwóch prawdziwych Słowian, którzy usiłują zgrywać zdystansowanych dżentelmenów Zachodu, chociaż jest zupełnie oczywiste, że między ujęciami chodzą na wódeczkę (wódeczka pojawia się nawet w jednej sekwencji na ekranie :D) to zupełnie uroczy koktajl. Liwanow za zasługi dla "przyjaźni rosyjsko-brytyjskiej" dostał zresztą medal od samej królowej Elżbiety II. To kolejna seria, o której na Sherlockianach jeszcze będzie (jak już zrozumiem, że tak dłużej miotać się nie można i muszę w końcu zdecydować, czy rzucić dla bloga pracę, studia czy życie osobiste ;) ).
A oto i Liwanow, naturalnie z fają:
Po tym petersburskim Sherlocku spodziewam się raczej dobrych rzeczy - Rosjanie naprawdę kochają Holmesa, do tego stopnia, że w Moskwie postawili mu pomnik!
To fatalne zdjęcie pożyczam z tej strony.  Pomnik znajduje się w bardzo stosownym miejscu, bo przed ambasadą UK.

A na koniec jeszcze dwie średnie wiadomości na temat naszego Sherlocka BBC i jego trzeciej serii.
Chociaż Moffat pobudził nasze apetyty wiadomością, że nowa seria miałaby być jeszcze przed końcem roku, natychmiast na twitterze odezwała się wspomniana wyżej Sue Vertue, gasząc wszelkie nadzieje. Nie wiadomo, czy to znowu spisek i bezlitosne dręczenie fanów, czy po prostu Moffat naprawdę niezręcznie się wyraził i został źle zrozumiany przez dziennikarzy przeprowadzających wywiad. Mimo to, nie należy być zupełnie czarnej myśli, każą nam czekać, ale prawie na pewno nie dłużej niż ostatnio.
Bardziej niepokoją mnie coraz częściej pojawiające się wypowiedzi Moffata, że pierwsze 6 odcinków BBC pokazuje nam dopiero wczesny okres w przyjaźni/życiu Holmesa i Watsona. Oraz, że czeka ich wiele innych osobistych perturbacji. Wszystko to sugeruje jednoznacznie, że w imię wierności Kanonowi oraz realistycznego podejścia do rozwoju bohaterów/samego-życia będziemy katowani jakąś żoną Watsona. A to jest coś, czego nie toleruję nigdy i w żadnej, nawet najwspanialszej wersji. Obok wspaniałej akcji "I believe in Sherlock" chętnie zorganizowałabym jakąś taką specjalnie dla Moffa... na przykład "Mary Morstan is a pain in the ass"? ;)



P.S. UWAGA SPOILER 
Re: spiskowe teorie w komentarzach dotyczące tego, "Jak Sherlock to zrobił" :) - Cumberbatch opowiedział w wywiadzie dla dokumentalnego dodatku do DVD z drugim sezonem, jak on sam przeżył upadek z dachu. Zeskoczył na dach znajdujący się niecałe półtora metra niżej, a dalej zjechał na linach na wielką nadmuchiwaną poduchę. Moffat z kolei mówił, że od razu nakręcili, co naprawdę się stało (a co zobaczymy pewnie w EMPT). Prawdopodobnie w najbliższym czasie będę powtarzała "Reichenbach Falls" ze znajomymi, przyjrzę się tej śmieciarce!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Wiemy już, czy będzie 3 seria Sherlocka BBC...

NO PEWNIE, ŻE TAK!


Łobuzy - Moffat z Gatissem - popotwierdzały to na twitterach i dodały jeszcze bezczelnie, że 3 seria Sherlocków została zamówiona już razem z drugą. Czyli THEY KNEW ALL ALONG, a wszystkie te podpuchy, straszenie i podkręcanie atmosfery pod tytułem "Cumberbatch i Freeman zrobili się tacy sławni, rozchwytywani i wysoko opłacani, że niestety musieliśmy utopić Sherlocka, kto rzuci Hollywood dla telewizyjnego serialu" to była lipa, która miała tylko spotęgować nasze emocje związane z finałowym odcinkiem.
Co gorsza, i tak im wybaczymy, prawda? Tylko niech się trochę pospieszą. Dlaczego - o tym w następnym poście, w którym będzie przeżarta spojlerami recenzja.

P.S. Jedną z większych radości związanych z Sherlockianami jest wprowadzanie różnych pięknych etykiet. Była łezka przy "Jeremy Brett" czy "PLOSH", poczucie słusznej sprawy przy "Undershaw", guilty pleasure przy "Doctor Who", który po prostu musiał kiedyś wściubić tu nos. Przy "Sherlock BBC 3" jest po prostu ulga. Zaraz będzie też ekscytacja, przyjemność, ciekawość i wszystkie te uroki czekania na coś znakomitego. Ale na razie - ulga. Wizja, że "Sherlock" skończy się, bo Amerykanie ukradną obsadę, była zdecydowanie zbyt okrutna.