Sherlockista nareszcie (z pomocą nieocenionego BakerStreet bloga) przypomniał sobie, że w tym roku mija 150 rocznica urodzin człowieka, któremu - jak już kiedyś ShK pisał, cudownym przypadkiem - zawdzięczamy to:
Profesor Moriarty,
FINA
I to:
A zwłaszcza zaś to:
Holmes, SILV
I kto by pamiętał, że według Conan Doyle'a Holmes wcale nie był taki przystojny i że nie nosił na co dzień legendarnego deerstalkera?
Na stronach biblioteki w Toronto można znaleźć ciekawą okolicznościową "wystawę internetową" prezentującą nie tylko Pageta jako legendarnego autora ilustracji do opowiadań o Holmesie (wraz z obowiązkowym pytaniem, czy twarz Holmesa była twarzą niedoszłego ilustratora Doyle'a, brata Pageta, Waltera?), ale również prace zupełnie przeciętnemu holmesiście nie znane. Któż pamięta, że Paget zilustrował również "Tragedię Korasko", a nawet takie dzieła jak Witihin an Ace autorstwa Mary Colborn...
Sherlockista poleca inny bardzo ciekawy serwis, gdzie można nie tylko obejrzeć ilustracje Pageta (w sumie było aż 537 szkiców!), ale i poczytać eseje na temat tego, jak Paget przeinterpretowywał Doyle'a. Sherlockista musi wyznać, że nie jest zachwycony wciskaniem Pagetowi prób wskazania, że Holmes nie wrócił naprawdę w EMPT... ale i tak zabawa to przednia.
Paget miał również zaszczyt uwiecznić rodzinę królewską w żałobie po śmierci Wiktorii. Dla tych Czytelników, którzy nie poczuli się zachęceni, by odwiedzić strony osobiście, przekopiowuję tu ten ostatni obrazek. W końcu tamte chwile powinny obudzić emocje w sercu każdego wielbiciela detektywa, który dla uczczenia królowej strzelał z pistoletu w ścianę...
I wreszcie, na koniec, nasz bohater:




