czwartek, 28 października 2010

Leslie Klinger i Sherlock BBC/PBS oraz coś o rozumowaniu Sherlocka H

Sherlockista pragnie podzielić się dziś dwiema perełkami, które zupełnie nie są ze sobą związane, ale dzielić notki na dwie też sensu specjalnie nie ma.

Na pierwszą Czytelnicy mogli już natrafić na jedynym w swoim rodzaju, przewspaniałym Baker Street Blogu. Można tam przeczytać serię tweetów Lesliego Klingera, jednego z najwybitniejszych holmesologów w historii sherlockizmu w ogóle i (między innymi) redaktora nowego, przewspaniałego trzytomowego wydania Kanonu z komentarzami i opracowaniem krytycznym (The Annotated Sherlock Holmes), a przy tym, rzecz jasna, członka BSI i autorytetu Sherlockisty in all things Sherlockian. Tweety Klingera pisane były w czasie (ponownego) oglądania zupełnie niekontrowersyjnego wśród Czytelników Sherlockisty serialu BBC, który właśnie emitowany jest przez amerykańską telewizję PBS.
Sherlockista najserdeczniej zachęca do przeczytania tweetów od dołu i jeszcze lepiej z jednym okiem na A Study in Pink. Od siebie może powiedzieć, że mówił chyba prawie dokładnie to samo w tych samych momentach i czytając wypowiedzi Klingera zarazem bardzo się wzruszył wspólnotą doświadczeń i wbił w dumę, że Widział To Samo, co Sam Klinger :) (z wyjątkiem jednego, genialnego wyjaśnienia zachowania BBC-Sherlocka, które Klinger podaje pod sam koniec - dotyczy to nieco głupiego uporu SH, żeby koniecznie spróbować wybranej kapsułki, którego ShK nie potrafił sobie wytłumaczyć). Jeszcze raz zatem zachęca do wejścia w link w pierwszych linijkach tej notki.

Druga dotyczy nowej, arcyciekawej książki o rozumowaniu Sherlocka Holmesa  - Reasoning Backwards. Sherlock Holmes' Guide to Effective Problem Solving Gregga Younga, z której fragment można przeczytać tu. Young nie napisał jej bynajmniej dla sherlockistów, a dla ludzi, którzy chcą zarabiać pieniądze i potrzebują w tym celu skutecznych metod rozumowania. Do tej pory, Young reklamował powszechnie nauczane sposoby, takie jak burza mózgów, badanie różnych możliwości, etc, które nazywa ogólnie rzecz biorąc rozumowaniem "do przodu". Ponoć czytając Holmesa doznał olśnienia i uznał, że niezawodnym ratunkiem dla wszelkich osób poszukujących skutecznego i szybkiego rozwiązania problemów będzie właśnie rozumowanie "do tyłu", którego metody stara się wyciągnąć z opowiadań Doyle'a.
Pytanie o to, na czym właściwie polegała słynna Sherlockowa "dedukcja" bynajmniej nie jest niekontrowersyjne. Sherlockista, który sam jako filozof z wykształcenia i zamiłowania tematem sposobów rozumowania jest osobiście zainteresowany, natknął się na szereg różnych interpretacji i zamierzał popełnić kiedyś dłuższy tekst na ten temat. Trudno nie zauważyć, że rozumowanie Holmesa nie jest ścisłą dedukcją, a zatem rozumowaniem gwarantującym przenoszenie prawdziwości z przesłanek na wnioski, że bardzo wiele stosuje Holmes wręcz indukcyjnych, empirycznych i niepewnych uogólnień a już na pewno często zbyt wiele pojawia się w jego wywodach ukrytych przesłanek, żeby w ogóle oceniać strukturę i poprawność jego wywodów, nie wspominając już o niezawodności jego rozumowań.
Young kładzie jednak nacisk na dwa aspekty pracy intelektualnej Holmesa, które nie podlegają dyskusji. Po pierwsze, celem Holmesa - jako detektywa - jest (przeważnie, bo z pewnością nie zawsze) wykrycie przyczyn stanów rzeczy, które już zaistniały, a zatem rozumowanie "wstecz", od skutków do powodów i przyczyn. Przed nami leży trup, co się stało, kto spowodował ten smutny stan rzeczy?
Sherlockista spotkał się z takim, arcyciekawym ujęciem Holmesowego rozumowania, podług którego polega ono na ustaleniu - wychwyceniu - właściwej hipotezy wyjaśniającej dane zdarzenie. Jest to, w pewnym przybliżeniu, odpowiednik abdukcji (pojęcie Ch.S. Peirce'a), czyli procesu, w ramach którego - w dużym uproszczeniu - 'wydziera' się czy też 'wyrywa' rzeczywistości, a mówiąc mniej metaforycznie po postu zgaduje właściwą teorię przyczyn zajścia danego faktu.
Chociaż Young uparcie trzyma się terminu "dedukcja", prawdopodobnie ma na myśli rozumowanie właśnie takiego kształtu. Żeby jednak natychmiast uciec od podejrzanego słowa "zgadywać" (Holmes uważał zgadywanie, jak pamiętamy, za szokujący nawyk), trzeba wyjaśnić, co może nam pomóc w tym procesie. Wywody Younga na ten temat są już znacznie bardziej kontrowersyjne.
Otóż zaleca on, by poważnie potraktować wszystkie te słynne wypowiedzi Holmesa o tym, że nie da się zrobić cegieł bez gliny, że jest wielkim błędem teoretyzować przed poznaniem faktów i że aby cokolwiek powiedzieć o sprawie najpierw potrzebuje zebrać "data, data, data!". Jednym słowem Young stanowczo oponuje przeciwko modnemu w XX i XXI wieku zwyczajowi układania wielu hipotez (burza mózgów) i sprawdzania ich po kolei, twierdząc, że jest to strata czasu. Zdaniem Younga, należy podejść do sprawy "bez uprzedzeń" i bez formowania wstępnych teorii. Sęk w tym, że z uwagi na ustalenia filozofii nauki, ale także filozofii trudno uwierzyć, by coś podobnego było w ogóle możliwe. Holmes każe nam "obserwować", ale, jak zauważył Popper, jak mamy "obserwować", jeśli nie wiemy najpierw czego wypatrywać? By ustalić, czego ewentualnie wypatrywać potrzebujemy chociażby wstępnej hipotezy badawczej, a wtedy przestaniemy już być w zgodzie z zaleceniami Younga... Sherlockista na razie wstrzymuje się jednak z oceną argumentacji Younga i samej książki, którą z całą pewnością sprowadzi, kiedy tylko stanie się dostępna (w marcu 2011). A wygląda tak:

2 komentarze:

Justeene pisze...

Tweety Klingera są zaiste niezmiernie ciekawe. I już zapowiedział, że będzie ich więcej!

Cieszy fakt, że "Sherlock" robi furorę na świecie, może doczekamy chwili kiedy zawita do Polski? Marzenia... :)

Tweeter nie taki straszny, trochę schodzi, żeby się połapać, ale potem wciąga nie gorzej niż ten przeklęty Facebook! ;)

Pozdrawiam :)

ShK pisze...

@Justeene
Ja nie wątpię, że to wciąga, tylko przeraża mnie fakt, że tych tweetów jest tak strasznie dużo. Przez jakiś czas usiłowałam śledzić tweety postaci z serialu i ilekroć mi się zdarzyło przez jeden dzień nie włączyć ustrojstwa, to już zostawałam daleko w tyle... Teraz to już nawet nie podejmowałabym się dokopać do tweetów osób, które chciałam śledzić (w tym Klingera) sprzed miesiąca... Na fejsbuku jest tego jakoś mniej, zwłaszcza jak się umiejętnie powygasza część znajomych ;)