czwartek, 14 lipca 2011

Jest źle.

Po pierwsze, panuje sezon już nie ogórkowy - bo ogórek to warzywo występujące w wielu odmianach i znakomite pod polskie tradycyjne napitki - ale chyba kalafiorowy. A może kartoflany? Czy Czytelnicy znają jakąś nudniejszą roślinę niż kartofel? Bo Sherlockista nie i nie pamięta też, żeby tak kompletnie nic się w świecie sherlockistycznym nie działo, i to w dodatku również pod względem jego indywidualnego rozwoju. Nie jest bowiem tak, że ogarnęło go wakacyjne rozleniwienie: przeciwnie raczej z braku palących doniesień, które domagałyby się natychmiastowego rozpowszechnienia postanowił ponadrabiać trochę inne przedsięwzięcia.
Po drugie, niestety... Po drugie, kiedy w końcu objawiło się coś, co komentarza z całą pewnością wymaga, to jest to... a zresztą...
Niedogolony Holmes przebrany za panią Doubtfire... Jared Harris Moriarty z ryżą brodą i spojrzeniem czarnego charakteru z powieści dla dziesięciolatków... Muzyczka jak z... nie wiadomo czego. "Speed 4"? Wiecznie naburmuszony i nieprzyjemny Watson, strzelaniny, pościgi pociągowe, wybuchy, gonitwy, mordobicia... żadnych dedukcji, zero upragnionego Stephena Frya i na dodatek straszliwie, straszliwie prymitywny dowcipas na koniec... Tak, mili Czytelnicy. Wyszedł trailer do nowego Sherlocka Ritchiego.
I jest zły. Bardzo zły. Jeszcze gorszy. W ogóle na pewno zdecydowanie gorszy niż Sherlockista oczekiwał. Właściwie optymistycznie w trailerze prezentuje się tylko Noomi Rapace w roli Cyganki (Sherlockista szczerze zachwycił się faktem, że jeszcze nigdy nie przyszło mu do głowy, że Holmes z tym swoim wróżeniem z umiejętnie wypatrzonych szczegółów wyglądu i zachowania jest zupełnie jak Cyganka właśnie, która zawsze dla zdobycia zaufania zgaduje trafnie kilka faktów z życiorysu, na przykład na podstawie podkradzionego uprzednio ofierze portfela). Jakieś resztki cieplejszych uczuć może budzić Downey - w osobach, które polubiły pierwszą część (a Sherlockista owszem, polubił). Na szczęście nie jesteśmy uświadczani dłuższymi ujęciami ze ślubu Watsona.
Tak szczerze, to gdyby nie fakt, że trailer do poprzedniego filmu też był tragiczny i odstraszał na kilometr, to by Sherlockista poszedł jednak po te ogórki i coś do nich. A tak, to... A tak to pewnie opłakiwanie Sherlocka czeka go w grudniu. I nas wszystkich.
I pomyśleć, że kiedy niedawno pokazywali mu skecz kabaretu LIMO, to pomyślał, że przydługi i taki jakiś przesadzony...
W tej sytuacji na tym może zakończy Sherlockista swój komentarz i okruch sympatycznej informacji, którym jeszcze zamierzał się dziś podzielić, zamieści w nowej, czystej notce ;)

6 komentarzy:

ninedin pisze...

Mnie się akurat Jude Law jako zniecierpliwiony Watson, który już naprawdę nie może wytrzymać kolejnych nienormalnych pomysłów przyjaciela, całkiem podoba (ale może to wielkiej sympatii do aktora...).
Niemniej, z Moffatem et consortes, jak dla nie, nie mają szans :)

ShK pisze...

Mnie się też podobał w pierwszej części - w ogóle nie należę do tych osób, które zieją na Ritchiego w ogólności i za wszystko... Watson jak najbardziej powinien być niezależny, nikt się nie dziwi, że czasem ręce mu opadają i ma zupełnie dość ;) Boję się tylko, czy w sequelu nie przekroczy tej cieniej czerwonej linii, którą przekroczył na przykład Ian Hart, Watson Freemana. Te postaci i niesamowita relacja między nimi to po prostu jest najważniejsze w każdej ekranizacji, jeśli to schrzanią, jeśli w Watsonie będzie za dużo krzywienia nosa a za mało ciepła dla Holmesa, to zacznie to być film o kimś zupełnie innym.

ninedin pisze...

Muszę przyznać zresztą, że mnie trailer do dwójki nie zachwycił: jak w sumie I część mi się zdecydowanie podobała, nawet mimo faktu, że fabuła ciężko znosi rozbiór logiczny, tak w trailerze do dwójki nie dość, że RDJ w makijażu kojarzy mi się bardziej z Artemusem Gordonem z Wild Wild West niż z Holmesem, to jeszcze pamiętam z niego głownie eksplozje...

Scorpios pisze...

Ja nie mam słów. Po obejrzeniu trailera przez pięć minut wpatrywałam się bezmyślnie w ekran. No cóż... Ritchie śmieje się nam w twarz, mówi "Wasz Holmes już się skończył"... Miejmy nadzieję, że nie będzie aż tak źle.

D.Max pisze...

Pierwsza część była extra i ta też będzie. Dobrze odświeżone są te postacie na pewno nie będzie cały film tylko i wyłącznie bazował na wybuchach i strzelaninach, tylko to pewnie zabieg marketingowy żeby poza fanami ściągnąć także i przypadkowego widza. Jedyne co mi nie pasowało to wzrost RDJ... cal lub dwa za mało ...

ShK pisze...

D.Max - super zobaczyć nową twarz w komentarzach, witaj :) - to raz. A dwa, że obyś miał rację. Trochę liczę na wątek Rapace, bo to może być świetna postać no i przecież niemożliwe jest, żeby intryga z Moriarty'm sprowadzała się tylko do gonitw po lesie z bronią, jakieś kombinowanie będzie niezbędne... prawda...?