sobota, 21 stycznia 2012

Co po 2 serii Sherlocka BBC? It's Elementary.

Współczesny rynek jest bezlitosny i każde popularne zjawisko powoduje, że pojawiają się tłumy naśladowców. Harry Potter wywołał falę koszmarnych serii o czarodziejach, Zmierzch - jeszcze straszliwszy potop wampirów. Sherlocki Ritchiego i BBC też urodziły już nową mini-modę i samo w sobie nie jest to złe. Nawet najgorszy Holmes to wciąż lepiej niż... no niż to, co się stało w ostatnich latach z popkulturą kierowaną do młodzieży. Gorzej, że naśladowcy ci przeważnie zamierzają naśladować głównie wyniki finansowe...
Ale do rzeczy.
To, co wzbudza największe obawy i niechęć wręcz fandomu (ale także samych twórców) Sherlocka BBC, to projekt amerykańskiej telewizji CBS. Ich Sherlock, pod roboczym tytułem "Elementary", ma być również uwspółcześniony, a akcja będzie się toczyła w Nowym Jorku. Poza tym, wiadomo bardzo niewiele. Zamówiono pilota, którego napisze Rob Doherty, autor, między innymi "Medium", a także "Star Trek-Voyagera" (coś czuję, że przez tego całego Sherlocka będę musiała wejść jeszcze w "Star Treka", chociażby po to, żeby docenić Cumberbatcha w nowym filmie, i to już będzie mój koniec).
O obsadzie na razie cisza, podobnie o koncepcji. Trudno powiedzieć, czego w ogóle się spodziewać - czy teledysku w typie Ritchiego, tyle że nawet bez kostiumów epoki? Czy podrabiania BBC i ich genialnych sposobów na przeniesienie Doyle'owych fabuł w XXI wiek?
Amerykanie muszą uważać. Sue Vertue, producentka "naszego" Sherlocka, zdradziła, że CBS zgłaszało się do niej wcześniej, usiłując wydębić jakąś zgodę na remake - ale bezskutecznie. PBS, które pokazuje Sherlocka (i nie tylko) BBC w Ameryce, już jest wkurzone. Proces o plagiat wisi więc w powietrzu.
Paradoksalnie - dla nas to złe nowiny, bo im bardziej CBS postara się różnić od BBC, tym gorszy będzie to serial...
Lepiej już zapowiada się nowy rosyjski Sherlock Holmes, który ma być kręcony w Petersburgu. Od razu planuje się aż 16 odcinków (w ośmiu dwuodcinkowych miniseriach!) i obsadzono już najważniejsze role.
Sherlockiem ma być młody Igor Petrenko, którego polscy widzowie mieli szansę zobaczyć w "Kierowcy dla Wiery", w roli Wiktora.
Igor Petrenko (z bazy IMDB)
Jego Watson to Andrij Panin, a całość reżyseruje Andriej Kawun.
Rosjanie mają wspaniałe sherlockistyczne tradycje i dali nam już jednego świetnego Holmesa - Wasilija Liwanowa - jeszcze przed Jeremym Brettem. ("Pies..." z Liwanowem to jeden z tych pięciu, których nie mogłam sobie przypomnieć w recenzji drugiego odcinka BBC :) ). Sherlocki Liwanowa (i Witalija Sołomina w roli Watsona) powstawały w latach 1979-1986 i są miejscami całkiem wierne Kanonowi (chociaż w dużej mierze oryginalne), a już na pewno bardzo dobrze dają się oglądać do dziś. To także dzięki żywemu aktorstwu obu panów i niesamowitemu klimatowi. Udawana Anglia plus rosyjski samowar i dwóch prawdziwych Słowian, którzy usiłują zgrywać zdystansowanych dżentelmenów Zachodu, chociaż jest zupełnie oczywiste, że między ujęciami chodzą na wódeczkę (wódeczka pojawia się nawet w jednej sekwencji na ekranie :D) to zupełnie uroczy koktajl. Liwanow za zasługi dla "przyjaźni rosyjsko-brytyjskiej" dostał zresztą medal od samej królowej Elżbiety II. To kolejna seria, o której na Sherlockianach jeszcze będzie (jak już zrozumiem, że tak dłużej miotać się nie można i muszę w końcu zdecydować, czy rzucić dla bloga pracę, studia czy życie osobiste ;) ).
A oto i Liwanow, naturalnie z fają:
Po tym petersburskim Sherlocku spodziewam się raczej dobrych rzeczy - Rosjanie naprawdę kochają Holmesa, do tego stopnia, że w Moskwie postawili mu pomnik!
To fatalne zdjęcie pożyczam z tej strony.  Pomnik znajduje się w bardzo stosownym miejscu, bo przed ambasadą UK.

A na koniec jeszcze dwie średnie wiadomości na temat naszego Sherlocka BBC i jego trzeciej serii.
Chociaż Moffat pobudził nasze apetyty wiadomością, że nowa seria miałaby być jeszcze przed końcem roku, natychmiast na twitterze odezwała się wspomniana wyżej Sue Vertue, gasząc wszelkie nadzieje. Nie wiadomo, czy to znowu spisek i bezlitosne dręczenie fanów, czy po prostu Moffat naprawdę niezręcznie się wyraził i został źle zrozumiany przez dziennikarzy przeprowadzających wywiad. Mimo to, nie należy być zupełnie czarnej myśli, każą nam czekać, ale prawie na pewno nie dłużej niż ostatnio.
Bardziej niepokoją mnie coraz częściej pojawiające się wypowiedzi Moffata, że pierwsze 6 odcinków BBC pokazuje nam dopiero wczesny okres w przyjaźni/życiu Holmesa i Watsona. Oraz, że czeka ich wiele innych osobistych perturbacji. Wszystko to sugeruje jednoznacznie, że w imię wierności Kanonowi oraz realistycznego podejścia do rozwoju bohaterów/samego-życia będziemy katowani jakąś żoną Watsona. A to jest coś, czego nie toleruję nigdy i w żadnej, nawet najwspanialszej wersji. Obok wspaniałej akcji "I believe in Sherlock" chętnie zorganizowałabym jakąś taką specjalnie dla Moffa... na przykład "Mary Morstan is a pain in the ass"? ;)



P.S. UWAGA SPOILER 
Re: spiskowe teorie w komentarzach dotyczące tego, "Jak Sherlock to zrobił" :) - Cumberbatch opowiedział w wywiadzie dla dokumentalnego dodatku do DVD z drugim sezonem, jak on sam przeżył upadek z dachu. Zeskoczył na dach znajdujący się niecałe półtora metra niżej, a dalej zjechał na linach na wielką nadmuchiwaną poduchę. Moffat z kolei mówił, że od razu nakręcili, co naprawdę się stało (a co zobaczymy pewnie w EMPT). Prawdopodobnie w najbliższym czasie będę powtarzała "Reichenbach Falls" ze znajomymi, przyjrzę się tej śmieciarce!

33 komentarze:

ninedin pisze...

A mnie się (psychologicznie) całkiem podoba idea, że JW, zagubiony, załamany, tries to move on i zmienić całkiem swoje życie - ergo żeni się z pierwszą kobietą, jaką spotka... :)

9 pisze...

Jeśli w ST, to lepiej od razu zacznij od TNG, niż TOS czy VOY. TOS to taki megateatr telewizji, guilty pleasure tak naprawdę (aczkolwiek dla słynnego interracial pocałunku być może warto).

VOY z kolei to już takie troszkę a la Hollywood... Mało rozkminek, romantyzmu i powieści przygodowej w kosmosie, więcej strzelania.

Dla mnie idealne jest TNG, bo po pierwsze - jedyny słuszny kapitan, czyli Jean-Luc Picard, po drugie - naprawdę wyborne aktorstwo (ta obsesja Picarda, żeby non stop cytować Szekspira, która ma odbicie w tym, że Stewart to po prostu szekspirowski aktor - cudowne). Po trzecie, idealnie wyważona akcja i rozkminki romantyczne&przygodowe.

No i to tam zaczyna się Borg (nawet nie próbuj ogarniać, czemu Borga w pewnym momencie zredukowano do tych którzy też dostają bęcki, a wprowadzono fluidian, czyli tzw. gatunek 8472...)

fandorin pisze...

A niech to więcej Sherlocków. Moje sercem jeszcze nie przebolało, ze nie będzie mi dane byc z Wami jutro na spotkaniu. Będe za to ciepło o Was myśleć. Mam bardzo miła wiadomość: zarobiłam trochę i postanowiłam sprawić sobie obie serie sherlocka na dvd z Anglii i ze zdziwieniem stwierdzam że kosztowało mnie to mniej niż niejedno rozszerzone wydanie DVD w Polsce... (wczoraj dostałam maila, ze przesyłka JUŻ idzie)będą tam wszystkie dodatki do obu serii. Tak sobie myślę... może zorganizujemy jakieś 2 spotkanie w Holmesowym gronie i obejrzymy je wspólnie? Hymmm : )?
Kłaniam się i życze miłej niedzieli!

ninedin pisze...

Jakby co, to ja w Krakowie zawsze zapraszam do siebie na oglądanie + nocleg z kolacją :)

ShK pisze...

@9/Star Trek - jakoś tak mi się już zaczęło (na razie bardzo delikatnie) od TOS i nawet zaczęło wciągać, więc chyba pójdę chronologią serii/filmów, nie fabuły :) Z Doktorem Who tak się nie dało ;) ale zwykle lubię doświadczać różnych rzeczy w takiej kolejności jak prawdziwy fan od zawsze ;)
@Fandorin/ninedin Super! Ja mam DVD tylko z pierwszą serią i oczywiście też zapraszam (do Huty). Moglibyśmy jedną sesję zrobić z BBC (przegłosować, które odcinki, albo zderzyć sobie BBC z jakąś inną wersją tego samego opowiadania :), a drugą, tę u mnie, chciałabym z czymś rzadszym, co też można przegłosować, na przykład w najbliższą niedzielę ;)

ninedin pisze...

Hej.
ja mam na DVD pierwszą, a po 23 będę miała drugą (preorder). Mam trochę odcinków z Granady i trochę staroci rozmaitych, ale rozejrzę się, może znajdę coś ekstra :)

A nie-sherlockowo, mam Wiele hałasu o nic z Tennantem i Tate :)

ShK pisze...

Oo... Wiele hałasu o nic :) Ja mam bardzo wspaniałe Rathbone'y z komentarzami nieżyjącego już Richarda Valleya, wszystkie Bretty, Ronaldy Howardy (to urocze starocie, ale chyba nie do oglądania tak same dla siebie ;)), trochę Cushingów (w tym dwa Psy :)), dwa straszliwe filmy Holmes+ Kuba Rozpruwacz (w tym beksa Plummer :D), bardzo śmieszne Sherlocki z dziadzią Christopherem Lee, kreskówki z O'Toole'em :), pięknego ukochanego radiowego Sherlocka (odrobinkę na płytach, dużo na kompie) i jeszcze 2 Richardsony (kolejny zapomniany Pies...). I miałam kiedyś malutką kolekcję do słuchania, ale niestety na kasetach, więc część poginęła (Gielgud! :( a było i FINA bardzo piękne) a część już chyba nie do użytku. Muszę w wersjach cyfrowych zdobyć :) I miałam kiedyś na kompie kilka Liwanowów ale mi chyba wessało :( Popracuję nad tym wkrótce ;)

ShK pisze...

...no i oczywiście biedny, powycinany PLOSH :)

ninedin pisze...

Ja mam jeszcze do posłuchania "The Rediscovered Railway Mysteries", które by były takie sobie, gdyby ich Benedict Cumberbatch nie czytał :).
I mam też jakieś audiobooki z Derekiem Jacobim.

ShK pisze...

Mój pierwszy Sherlock, taki rzeczywiście uznany w tej roli to nie byle kto, bo Douglas Wilmer, ale właśnie czytający audiobooki - mam go na tych niszczejących kasetach, obok Davida Timsona, którego też uwielbiałam). Na ekranie widziałam DW tylko w SPEC i strasznie był kostyczny i wyniosły ;) To też muszę kiedyś dopaść, bo był też świetny :)

fandorin pisze...

ludzie czy jesteście BOGAMI?! Sherlock, TOS, Wiele hałasu o nic.. gdzie Wy się chowacie? Jakby co Stary Kleparz jest do dyspozycji, chociaż nie ma TV i jest mało mebli (o życie studenta) Ostatnio bawię się w domorosłego cukiernika wiec czymś poczęstuję, chyba nie otruję :))

Sherlockisto jeżeli chciałabyś (właściwie) wszystkie odcinki TOS to mogę Cie zaopatrzyć! Nagrywane jeszcze przed erą dvd nagrywarek i remasterowanej wersji... także pełen oldschool 2 odcinki na cd itd :))
Reflektujesz?

ninedin pisze...

Jakby co, to ja mam też całość TOS na płytach :). I mnóstwo innych rzeczy :)

@ Fandorin: Słuchajcie, a może by się częściej spotykac, co? Na Kleparzu na coś słodkiego, albo np. albo na Ruczaju (2 nieduże pokoje, DVD + TV, właścicielka uwielbia gotować :P)

9 pisze...

@ShK to podziwiam, ja od TOS się jednak odbiłem - za mało pamięci z dzieciństwa, za dużo mychy jednak. Picarda pamiętam z czasów tzw. śnieżącej dwójki;) może dlatego ciągle do mnie przemawia (no i prywatnie uwielbiam tego aktora - trzecia część X-Men była strawna z kilku powodów - m.in. McKellen i Stewart w jednym kadrze kilka razy ;)).

Voyager najmniej przypadł mi do gustu - ok, są takie momenty jak 8472 i rozpierdziel kostek rubika :P, ale generalnie było tam za dużo zabawy w wojnę.

DS9 jest ciekawy, bo nie robił go Roddenberry i ma zupełnie inny pacing i klimat.

Ale i tak idziesz, swoją drogą, chronologicznie też - bo TOS to Kirk, TNG to Picard, prawie wiek później.

I właśnie miałem pytać o Dr Who, bo z tego co gdzieś tam czytałem (przez moment miałem głupie myśli, żeby wciągnąć), to pierwsze serie są nie do zdobycia...

ShK pisze...

@ Spotkania
:))) To jest wspaniałe. Zawsze wiedziałam, że musicie gdzieś być, tylko trzeba się znaleźć ;)

@9 Trochę klasycznego Doktora poginęło, ale resztę można obejrzeć online - pokłon w pas dla Whomanistyki :) http://whomanistyka.blogspot.com/p/dw-classic.html
Tom Baker jest super, ale nawet jego, a już pierwszych serii to na pewno bym raczej nie polecała, jeśli ktoś chce się dopiero wciągnąć ;)

ShK pisze...

... nie wiem czemu, ale blogger masakruje mi linki... na stronie whomanistyki (whomanistyka.blogspot.com) trzeba znaleźć zakładkę DW Classic :) I już jest się w raju.

Findis pisze...

Aaaa, mam wielką ochotę pozgłaszać się po kolei do Was z pustymi płytami i błagać o zgranie (nawet na kolanach ;))! Pozdrawiam i mam nadzieje, że jutro się zobaczymy ;)

Anonimowy pisze...

Ale Wam zazdroszczę spotkania :)
Bawcie się dobrze :)

Ninedin, mnie też się wydaje wiarygodne to, że załamany John rzuci się na oślep w pierwsze lepsze małżeństwo. Inna sprawa, że konsekwencje tego mi się nie podobają :/

Aragonte

Anonimowy pisze...

A The New Generation (dwa sezony, na razie tyle dorwałam) oglądało mi się bardzo dobrze, chociaż jestem niezmiennie fanką Babylon 5 :)
No i Dziesiątego Doktora :)

Aragonte

CheshireCatto pisze...

Jeju, cieszę się z waszego spotkania (oraz zazdroszczę ;)) Co do Johna,to -zaskoczenie~!- myślę to samo co wy. A jeśli chodzi o ST to ja oczywiście oprócz Spocka i Pickarda chyba jeszcze straaasznie lubię Datę. Jest nawet z nim sherlockowy odcinek ("Elementary, my dear Data"). Ach, i czy tylko mnie tak strasznie zawsze irytował Kirk? Normalnie za każdym razem jak się pojawiał na ekranie to wydawałam z siebie jęk "Boże... tylko nie znowu Kirk"

xero pisze...

Tak to jest... Amerykanie tylko papugują na dobrych serialach, lub te co mają dobre w połowie kończą, bo nie przynosi dużych zysków. ech ;/
Boje się ich Sherloka, pewnie będzie to jakaś beznadzieja... Mam nadzieje, że brytyjska wersja na tym nie ucierpi...

9 pisze...

@CheshireCatto
To jeden z lepszych odcinków ever. ;) Podobnie jak ten w klimacie noir czy "We'll always have Paris". W ogóle TNG to kopalnia superfajnych rzeczy. ;)

Agnes pisze...

Jak upłynęło Sherlockowe spotkanie??? :D
Proszę o szczegóły :] !!!

ShK pisze...

Było fantastycznie! Musiałam wyjść po prawie 4 godzinach, a dziewczyny dopiero się rozkręcały :))) Było wszystko, teorie, fandomy, doktory, trochę o uczelnianym życiu, dużo o smokach - bo jest taki serial o smokach... ;)
I jest już chyba bezwzględnie ustalone, że musimy to powtórzyć z dostępem do DVD :)! Dziękuję wszystkim bardzo!

ninedin pisze...

To my dziękujemy! Było fantastycznie, choć można byłoby pewnie siedzieć jeszcze dłużej! Do zobaczenia, mam nadzieję, że niedługo!

Findis pisze...

O tak, spotkanie było świetne, bardzo chętnie pobyłabym dłużej, ale musiałam wyjść trochę wcześniej (sesja i te sprawy). Strasznie miło was było poznać, jesteście pozytywnie zakręconymi ludźmi! Mam nadzieje, że zobaczymy się niedługo ;)

fandorin pisze...

następnym razem na 100% wpadnę w moim deerstalker :)
cieszę się ze sie udało!

Agnes pisze...

Oh szkoda, że nie mieszkam w Krakowie. Trochę wam zazdroszczę, tym bardziej, że po wpisach oceniam, że świetnie się bawiliście :D
To dobrze, że tematy były urozmaicone :]
W takim razie jaki był przedział wiekowy?

ShK pisze...

No, nie ukrywam, że trochę jest czego - to cudowne spotkać żywych ludzi, którzy mają ochotę pół niedzieli gadać o ukochanych filmach i książkach. Przedział trudno ocenić. Wiek biologiczny chyba jakoś tak między dwadzieścia-coś a trzydzieści-coś, ale wiek duchowy dziecka, które lubi chować się za kanapą przed Psem Baskerville'ów :)

Agnes pisze...

W moim mieście jeszcze nie spotkałam się z tym fanatyzmem, a nawet z niewiedzą o Sherlocku co podwójnie mnie strasznie smuci :[ A nie mieszkam w małym miasteczku.
To fantastycznie :]
hihihi o tak :D
Skąd się wzięło u Ciebie zainteresowanie SH? Podejście filozoficzne jest powiązane kierunkiem studiów?

ShK pisze...

:) Z tym pytaniem o Sherlocka to jest trochę tak, jak kiedy się pyta bardzo zakochane osoby, jak poznały partnera - uwielbia się opowiadać tę historię i zawsze wymyśla się coś nowego ;)
Podejście filozoficzne jak najbardziej wiąże się z kierunkiem studiów, kiedy zakładałam pierwszego bloga, to myślałam, że będzie o filozofii i o Holmesie, moich dwóch wielkich miłościach ;) A w Holmesie zakochałam się dwa razy i to zupełnie nie wtedy, kiedy czytałam go po raz pierwszy, jako dziecko. Najpierw na studiach zamieszkałam sama i polubiłam audiobooki, a najwięcej do wyboru było właśnie Sherlocków. Jak zaczęłam słuchać Wilmera i Timsona to już nie było odwrotu :) Ciemne, krakowskie, zimowe, samotne popołudnie a tu ten cudowny głos i te historie Watsona... :))) A potem zaczęłam oglądać Bretta (bo był do pożyczenia na kasetach (!) z British Council, wtedy jeszcze się tak nie ściągało bezczelnie na potęgę ;)) i najpierw mnie zupełnie odrzuciło, a potem nagle trzasnęło. Zakochałam się zupełnie i na zawsze - do dziś jest to mój jedyny i najprawdziwszy Holmes (a także jedyny aktor, do którego mam naprawdę osobisty stosunek). I za Jeremym trafiłam na najlepsze forum świata, gdzie poznałam (biernie, nie śmiałam się odzywać nawet), na nim gwiazdy sherlockizmu (sam Bert Coules!) i naczytałam się o setkach innych wersji i ekranizacji i słuchowisk... i stopniowo staram się do nich dociągać :)

fandorin pisze...

'Bending the willow' dostępne na ebooku... na 10$
Na razie tylko na wersję kindle lub ePub.
POŻĄDAM

ps. wzuszyła mnie historia Sherlockisty ; )

dr_pete pisze...

Może zainteresuje Was że pierwszą serię Sherlocka BBC można kupić na amazonie za jedyne 5 funtów, lub obie serie naraz za 18 :) Minus - choć nie dla mnie - brak polskich napisów. Darmowa przesyłka kurierem, jeśli uzbiera się zakupy za 25 funtów - co za problem :))

Justeene pisze...

NYC, LA... Postuluję o naszą rodzimą wersję w Krakowie ;D
http://www.metro.co.uk/film/888642-guy-ritchie-reveals-plans-to-film-next-sherlock-holmes-film-in-hollywood#ixzz1kfmo1Iwr